Skatował Michała nożycami. "Poprawił" łopatą. Krew polała się na Bałutach

2026-04-23 15:58

Michał W. (42 .) jeszcze niedawno tryskał zdrowiem. Dziś jest niepełnosprawny i porusza się o kulach. Po tym, jak w kwietniu ubiegłego roku został skatowany przez swojego znajomego nożycami do cięcia drutu i łopatą, cudem uszedł z życiem. W Sądzie Okręgowym w Łodzi zakończył się właśnie proces jego oprawcy Jarosława S. (33 l.). Mężczyzna odpowiada za usiłowanie zabójstwa. W mowie końcowej prokurator zawnioskowała o surowy wyrok.

Skatował go nożycami i łopatą. 33-latek o mały włos nie zabił mężczyzny w Łodzi

Do zdarzenia doszło w jednym z pustostanów przy ul. Limanowskiego w Łodzi, w pobliżu Rynku Bałuckiego. Pan Michał był stałym bywalcem tego miejsca, 33-latek pojawiał się tam sporadycznie. Ostatnia jego wizyta o mały włos nie skończyła się śmiercią starszego z mężczyzn.

- Siedziałem i czytałem książkę – wspomina Michał W. - Nagle on wpadł z krzykiem, że ukradłem mu plecak. Chwycił za jakąś butelkę i rozbił mi ją na głowie. Zamroczyło mnie. Dziś w tym miejscu mam dziurę w czaszce. Potem złapał za takie wielkie nożyce i zaczął mnie nimi okładać. To było wiele uderzeń. W ramię, w udo. Później dostałem cios w piszczel, aż usiadłem. Gdy tak siedziałem, chwycił za łopatę i bił mnie od góry w głowę. Próbowałem wstać, ale chrupnęło mi w nodze i upadłem na ziemię. Dalej mnie bił po głowie i plecach. Potem wyszedł.

Sprawca zatrzymany, ale nie przyznaje się do winy

Skatowany mężczyzna zaczął wzywać pomocy. Jego krzyki usłyszał przypadkowy przechodzień. Kiedy jego oczom ukazał się zakrwawiony Michał W., natychmiast wezwał pogotowie. Gdy ratownicy medyczni przyjechali na miejsce mężczyzna był jeszcze przytomny, ale z każdą chwilą słabł. Nieprzytomnego przewieziono go na oddział intensywnej terapii szpitala im. Kopernika w Łodzi, gdzie lekarze uratowali mu życie. Miał liczne obrażenia głowy, połamane obie ręce i nogę.

Jarosław S. został zatrzymany następnego dnia w pobliżu miejsca zdarzenia, a w styczniu tego roku stanął przed sądem, oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie przyznał się do winy, twierdząc, że działał w obronie własnej, bo Michał W. rzekomo chciał go zaatakować nożem.

Prokurator żąda 30 lat więzienia!

W czwartek, 23 kwietnia zakończył się przewód sądowy w tej sprawie, a strony postępowania wygłosiły mowy końcowe. Prokurator domaga się kary aż 30 lat więzienia, pozbawienia praw publicznych na 10 lat. - Oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, był wielokrotnie karany, nie rokuje nadziei na poprawę swojego zachowania – tłumaczyła przedstawicielka Prokuratury Łódź – Bałuty.

Obrońca Jarosława S. w pierwszym rzędzie prosił sąd o uniewinnienie swojego klienta, a gdyby jednak sędziowie uznali jego winę, to wnosił o skazanie go nie za usiłowanie zabójstwa, a spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wyrok zostanie ogłoszony 29 kwietnia.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Doda apeluje do ludzi, żeby angażowali się w akcje charytatywne. Zezłościła się!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki