Horror w centrum Łodzi. Skatował kolegę i zostawił go na pewną śmierć [WIDEO, FOTO]

Kamienica przy ul. Jaracza w Łodzi straszy swoim wyglądem jak z najgorszych koszmarów. W opustoszałym budynku rozegrały się też sceny, niczym z horroru. Jarosław S. skatował tam swojego kolegę i zostawił w mroźną noc bez żadnej pomocy. Pobity do nieprzytomności mężczyzna zamarzł. Dziś (2.03) jego oprawca usłyszał wyrok sądu. Ten potraktował go dość łagodnie.

Do tej tragedii doszło w styczniu ubiegłego roku. Obaj panowie spotkali się pod nocnym sklepem, potem przenieśli się do pustostanu w pobliżu Teatru im. Jaracza. Tam między mężczyznami doszło do rękoczynów, w efekcie czego Jarosław S. skatował swojego kolegę Grzegorza L. Gdy ten zakrwawiony i nieprzytomny padł na ziemię, jego oprawca jak gdyby nigdy nic odszedł.

Skatował kolegę i zostawił go na śmierć

Kiedy ciało zmarłego zostało odnalezione, policjanci dość szybko schwytali odpowiedzialnego za jego śmierć. Jarosław S. stanął przed sądem oskarżony o usiłowanie zabójstwa, uznano bowiem, że obrażenia, które spowodował u swojej ofiary nie przyczyniły się bezpośrednio do zgonu. Sekcja zwłok wykazała, że Grzegorz L. zmarł w wyniku wychłodzenia organizmu.

Dziś (2.03) mężczyzna usłyszał wyrok. Groziło mu nawet dożywocie, ale sąd zmienił kwalifikację prawną czynu i skazał Jarosława S. za spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, wymierzając mu karę 4 lat więzienia.