Spis treści
Koszmar w Aleksandrowie Łódzkim
Ta historia wstrząsnęła lokalną społecznością na początku minionego roku. 12 lutego 2025 roku policjanci z Aleksandrowa Łódzkiego otrzymali zgłoszenie, które odsłoniło kulisy domowego dramatu. W jednym z mieszkań rozgrywał się horror czworonoga, którego los zależał od bezdusznego właściciela. Obraz nędzy i rozpaczy był porażający. Pies Nynek był zaniedbany, odwodniony, zagłodzony i nie miał zębów. Zwierzę cierpiało katusze z powodu nieleczonej choroby pasożytniczej, a do tego traciło wzrok. Jak na te zarzuty reagował Jacek P.? Mężczyzna bezdusznie tłumaczył, że pies jest po prostu stary i żadnego leczenia nie potrzebuje.
„Ciągnięty za głowę po schodach, kilkukrotnie zrzucany z nich przez właściciela, bo nie był w stanie sam po nich wejść. (...) Gdyby nie Pani, która w naszej opinii jest bohaterką, bo nie bała się tego zgłosić do UM , psiak już by nie żył. Zabraliśmy go natychmiast po zgłoszeniu w stanie krytycznym. Trafił do kliniki” - informowała wówczas organizacja SOS ZWIERZ Aleksandrów Łódzki.
i
Tragiczny finał walki o życie
Wolontariusze i weterynarze robili, co mogli, by odwrócić skutki wielomiesięcznego zaniedbania. Niestety, organizm skatowanego zwierzęcia był zbyt wycieńczony. Mimo heroicznej walki o każdy oddech, Nynka nie udało się uratować. Pies odszedł, pozostawiając po sobie ból i nieme pytanie o granice ludzkiego okrucieństwa. Przedstawiciele organizacji prozwierzęcych liczyli, że chociaż na sali sądowej sprawiedliwości stanie się zadość.
i
Jacek P. usłyszał wyrok. Sędzia był łaskawy?
W środę, 19 lutego, w Sądzie Rejonowym w Zgierzu zapadła decyzja w tej wstrząsającej sprawie. Jacek P. nie miał odwagi spojrzeć w oczy oskarżycielom - nie pojawił się na sali rozpraw. To, co orzekł sąd, dla wielu obserwatorów jest niezrozumiałe. Jacek P. za swoje bestialskie czyny względem psa nie pójdzie do więzienia! Wymiar sprawiedliwości skazał go jedynie na 10 miesięcy ograniczenia wolności w formie 20 godzin prac społecznych miesięcznie, a także 6 lat zakazu posiadania zwierząt. Musi też zapłacić 7 tys. złotych nawiązki na rzecz organizacji SOS Animal z Aleksandrowa Łódzkiego. Wyrok jest nieprawomocny. Czy 20 godzin pracy miesięcznie to adekwatna cena za cierpienie żywej istoty? Przedstawiciele SOS Animal nie kryją oburzenia, nazywając wyrok „ponurą kpiną”.