Zabójstwo na schodach szkoły w Wieluniu
20 lat temu, w 2006 roku pierwszy dzień szkoły wypadał 4 września. Tego dnia Daria była w dobrym humorze, wszak kilka dni wcześniej wkroczyła w pełnoletność. Uśmiech szybko jednak zniknął z jej twarzy, gdy w szkole spotkała swojego byłego chłopaka, 22-letniego wówczas Karola K. Przyszedł do niej z kwiatami, ale ona nie chciała już kontynuować tej znajomości. Już wcześniej postanowiła położyć kres ich dwuletniemu związkowi.
Poznali się w tym samym liceum. Mężczyzna był jego absolwentem, z czasem ich znajomość przerodziła się w uczucie. Nastoletnia jeszcze wtedy dziewczyna była bezgranicznie zakochana w starszym o 4 lata dorosłym już mężczyźnie. Mijały tygodnie, miesiące, a miłość rozkwitała. Aż wreszcie przyszedł kryzys. Karol z czasem stawał się coraz bardziej zazdrosny, chciał ją za wszelką cenę kontrolować, izolował od znajomych. Jego obsesja na punkcie dziewczyny była wręcz chorobliwa. Dlatego Daria postanowiła zakończyć tę znajomość.
Tragicznego dnia 22-latek trzymał w jednym ręku bukiet róż, który próbował wręczyć jego ukochanej, miał też przy sobie nóż. Kiedy odmówiła przyjęcia kwiatów, doszło między nimi do kłótni. Potem wypadki potoczyły się błyskawicznie. Karol K. wyciągnął ostre narzędzie i na schodach przed szkołą zadał jej trzy ciosy i uciekł. Zakrwawiona Daria zobaczyła zmierzające do szkoły dwie nauczycielki. - Pomóżcie mi! - krzyknęła. Obie ruszyły na ratunek, przybiegła też szkolna pielęgniarka. Kiedy kobiety próbowały ocalić jej życie, 22-latek zadzwonił pod numer alarmowy z informacją, że dziewczynę tylko pobił. Niestety, rany okazały się śmiertelne.
Karol K. został zatrzymany, usłyszał zarzut zabójstwa i został przesłuchany. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy przyznaje się do winy. Dużo za to mówił o samej znajomości z dziewczyną. Potwierdził, że chciała z nim zerwać. Według jego słów, tam w szkole, kiedy usłyszał, że nie chce kontynuować ich związku, miał ją złapać za ramię i uderzyć. Przekonywał, że nie miał przy sobie żadnego niebezpiecznego przedmiotu, że to nie on był był sprawcą jej śmierci.
"Każdy z nas powinien zadawać sobie pytanie, dlaczego do tego doszło"
Kilka dni po tragedii na cmentarzu w miejscowości Klonowa koło Wielunia odbył się pogrzeb zamordowanej. - Wobec takiej śmierci człowiek nie może przechodzić obojętnie - mówił ksiądz w trakcie ostatniego pożegnania. - Każdy z nas powinien zadawać sobie pytanie, dlaczego do tego doszło. Jest to wydarzenie, nad którym należy się w ciszy i zadumie zatrzymać. Apeluję, byśmy w tym co się stało, w tym bezsensie ludzkim odnaleźli sens, aby wyjść z tego mądrzejsi - dodał.
W lutym 2007 roku w sądzie w Sieradzu rozpoczął się proces Karola K. Nie przyznał się do winy i odmówił odpowiedzi na pytania. Choć proces miał częściowo charakter poszlakowy, bo nie znaleziono narzędzia zbrodni, sąd uznał, że zgromadzony materiał dowodowy jest wystarczający, aby uznać mężczyznę za winnego dokonania zabójstwa i wymierzył mu karę 25 lat więzienia.
Ten wyrok podtrzymał później Sąd Apelacyjny w Łodzi, a w 2009 roku Sąd Najwyższy odrzucił wniosek obrońcy o jego kasację jako bezsadaną.
Galeria ze zdjęciami: Jedną ręką podawał kwiaty, drugą zadźgał ukochaną. Daria zginęła na schodach szkoły