- W łódzkim hostelu znaleziono ciało 73-latki, a śledztwo wykazało, że kobieta została uduszona.
- 70-letnia pracownica hostelu została oskarżona o zabójstwo, mimo że nie przyznaje się do winy.
- Monitoring i zeznania obciążają oskarżoną, ale prokuratura wciąż nie znalazła motywu zbrodni.
- Jakie dowody doprowadziły do aresztowania i co jeszcze ujawniło nagranie z kamer?
Łódź. Pracownica hostelu oskarżona o zabójstwo 73-latki. Motywu nie ma
Trudno logicznie wytłumaczyć, co wydarzyło się w jednym z hosteli w Łodzi. 23 marca ub.r. znaleziono tam ciało 73-latki, które wprowadziła się tam tymczasowo z uwagi na trwającą przeprowadzkę. Śledczy ustalili, że kobieta zginęła w wyniku uduszenia, co wykazała sekcja zwłok, i już trzy dni później zatrzymali 70-letnią pracownicę hostelu, która usłyszała następnie zarzut zabójstwa.
Oskarżona nie przyznaje się do winy, natomiast śledczy nie mają wątpliwości, że to ona, argumentując to m.in. następującymi rzeczami:
- kłamstwem kobiety, która powiedziała interweniującym na miejscu policjantom, że w budynku nie ma kamery;
- kolejnym kłamstwem oskarżonej, która zeznała, że znajdując ciało ofiary, weszła do jej pokoju po raz pierwszy, w czasie gdy nagranie z monitoringu ujawniło, że przebywała tam wcześniej, i to również, gdy 73-latka już nie żyła;
- tym samym nagraniem, zgodnie z którym do pokoju klientki hostelu nie wchodził nikt inny poza 70-latką.
Co więcej, kamera zarejestrowała, jak domniemana zabójczyni podsłuchiwała, co się dzieje w pokoju poprzez przykładanie ucha do drzwi, i wnosiła do środka szklanki z nieustaloną do tej pory substancją.
Biorąc pod uwagę, że okno pokoju, w którym mieszkała 73-latka, znajduje się na wysokości ok. 2 metrów, powstało podejrzenie, że mógł się tam dostać ktoś z zewnątrz.
- Ta sprawa również była weryfikowana, a oględziny były prowadzone m.in. pod samym oknem, ale śledczy wykluczyli, by ktokolwiek mógł się przez nie dostać do środka - powiedział "Super Expressowi" Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Niezależnie od powyższego śledczy nadal nie znaleźli motywu postępowania 70-latki, choć na początku wydawało się, że mogą nim być pieniądze.
- W pokoju pracownicy hostelu znaleziono pieniądze, ale powiedziała ona, że pochodzą z utargu - dodaje Jasiak.
Oskarżona nigdy nie była karana, a teraz grozi jej kara maksymalna dożywotniego pozbawienia wolności.