Sebastian M. wkrótce na wolności? Szokujące nagrania z aresztu
Przed Sądem w Piotrkowie Trybunalskim trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, w tym 5-letnie dziecko. Oskarżony wraz ze swoją obrończynią utrzymywał, że tragedia na autostradzie A1 nie była wynikiem jego działań, lecz złego stanu technicznego auta ofiar. Twierdzili również, że to poszkodowani mieli zajechać mu drogę i uderzyć w bariery energochłonne. Najnowsze ustalenia wskazują jednak, że ta linia obrony może wkrótce runąć.
Mimo to, pod koniec ostatniej rozprawy mecenas Sebastiana M. złożyła wniosek o uchylenie aresztu i umożliwienie mu odpowiadania z wolnej stopy. Sprawa nabrała nowego wymiaru, gdy dziennikarze programu „Uwaga!” TVN ustalili, że pod koniec września matka oskarżonego kontaktowała się z nim telefonicznie w areszcie. Jak podaje Onet, w trakcie rozmowy telefonicznej słuchawkę od kobiety przejął nieznany mężczyzna.
Rozmowa z tajemniczym mężczyzną. Ujawniono treść nagrań z aresztu
Rozmówca miał poinformować oskarżonego, że ten wkrótce opuści areszt. Miało to być możliwe dzięki nieformalnym działaniom. Rozmowa była rejestrowana, a jej przebieg przekazano do sądu. Do treści dokumentu dotarli dziennikarze programu TVN.
- Wszystkie dokumenty zostały podpisane przez ministerstwo i dlatego w piątek był dyplomata w więzieniu i siedział z naczelnikiem i miałeś z tym dyplomatą wyjść na wolność. Na dzień dzisiejszy podpisał minister sprawiedliwości, że jesteś wolnym człowiekiem. W sobotę było jakieś spotkanie dyplomatyczne i chcieli cię uwalić. Rozmawialiśmy z Senegalem i Senegal powiedział, że jesteś wolnym człowiekiem. A. pojechał do Hamburga załatwiać te sprawy - przekazywać miał Majtczakowi mężczyzna.
Rozmówca miał także dodać:
- Jest zezwolenie oficjalne, że jesteś czysty, wychodzisz na wolność, koniec, kropka. Kwestia jest teraz tego, w co gra minister (Waldemar) Żurek.
Notatka z rozmowy trafiła do sądu
Notatka z rozmowy trafiła do sądu w Piotrkowie Trybunalskim, który zajmuje się sprawą. Rodzina Sebastiana M. nie odpowiedziała na pytania reportera „Uwagi!”. Sąd przekazał dokument do departamentu współpracy międzynarodowej Ministerstwa Sprawiedliwości. Minister Żurek odmówił komentarza, podkreślając, że nie podejmował żadnych decyzji w tej sprawie i zaznaczył, że może złożyć zawiadomienie do prokuratury, z uwagi na to, że w rozmowie padło jego nazwisko.
Przypomnijmy, że Sebastian M. odpowiada przed sądem za spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 w pobliżu Łodzi. Do zdarzenia doszło 16 września 2023 roku, gdy prowadzony przez niego samochód BMW z dużą prędkością uderzył w kię. W wyniku wypadku zginęła trzyosobowa rodzina, w tym 5-letnie dziecko. Za ten czyn grozi mu kara do 8 lat więzienia. Oskarżony wraz z obroną twierdzi jednak, że to ofiary zajechały mu drogę i uderzyły w bariery. Najnowsze ustalenia podważają jednak tę wersję wydarzeń.
Wypadek na A1. Dane z czarnej skrzynki pogrążają Sebastiana M.
Dziennikarze portalu BRD24.pl zwracają uwagę, że dane z rejestratorów (tzw. czarnych skrzynek) wskazują, iż kia pokrzywdzonych poruszała się na wprost z prędkością około 130 km/h. Nawet uwzględniając niewielki margines błędu czujników (1–2 stopnie), wersja przedstawiana przez obronę Sebastiana M. nie znajduje potwierdzenia.
Jak tłumaczył Łukasz Zboralski, redaktor naczelny serwisu, nawet przy założeniu minimalnego skrętu kierownicy w lewo, pojazd potrzebowałby ponad 10 sekund i przejechania ponad kilometra, by zjechać z osi pasa do linii rozdzielającej. Z kolei pełne przejechanie na lewy pas zajęłoby ponad 30 sekund. Tymczasem Sebastian M. twierdził przed sądem, że kia nagle wjechała na jego pas, uniemożliwiając mu reakcję.
Taki gwałtowny manewr powinien zostać zarejestrowany w systemie EDR jako wyraźny skręt kół. Jak jednak wynika z ustaleń BRD24.pl, urządzenie nie odnotowało takiego zdarzenia.