- Trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.
- Świadek wypadku na A1, Grzegorz B., relacjonuje dramatyczne chwile, gdy auto stanęło w płomieniach.
- Pasażerowie płonęli żywcem, a on i inni świadkowie byli bezradni, słysząc krzyki z wnętrza pojazdu.
- Dowiedz się więcej o wstrząsających zeznaniach i przebiegu procesu, który budzi wiele emocji.
Piotrków Tryb. Kolejna rozprawa Sebastiana M. Świadek zdarzenia o tragedii na A1
Świadek wypadku na A1, zeznając przed sądem w Piotrkowie Tryb., dodał, że chwilę później zobaczył inny pojazd, który stał rozbity przy metalowych barierkach. Mężczyzna wysiadł z auta i ruszył na pomoc, wtedy auto stanęło w płomieniach.
- Pasażerowie palili się żywcem, a ja nic nie mogłem zrobić – powiedział.
W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim od września trwa proces Sebastiana M. (34 l.), oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina z Myszkowa w woj. śląskim. Zdaniem prokuratury mężczyzna, pędząc swoim podrasowanym BMW z prędkością co najmniej 315 km/h, wjechał w tył jadącego tym samym pasem samochodu marki Kia, w efekcie czego auto uderzyło w barierki, a następnie się zapaliło.
Jedną z pierwszych osób, które dotarły na miejsce wypadku, był podróżujący peugeotem w tym samym kierunku Grzegorz B.
- Najpierw poczułem, że moje auto rozjeżdża jakieś porozrzucane na drodze rzeczy, a po chwili zobaczyłem ten rozbity samochód. Zatrzymałem się obok stojącego już białego busa. Ja i jego kierowca wybiegliśmy na ratunek tym osobom. Szarpnąłem za klamkę, ale drzwi były zablokowane. Słyszałem krzyki z kabiny tego samochodu. Po chwili zaczął się palić i doszło do wybuchu zbiornika z paliwem. Widziałem, jak siedząca z tyłu osoba swoim ciałem próbuje zakryć przed ogniem siedzącego obok synka. Palili się żywcem, a my byliśmy bezradni – relacjonował przed sądem świadek zdarzenia.
Do śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu pod Piotrkowem Trybunalskim doszło 16 września 2023 r. Krótko po zdarzeniu Sebastian M. opuścił Polskę, mając jeszcze status świadka, a nie osoby podejrzanej, ale został zatrzymany na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po długotrwałej procedurze ekstradycyjnej mężczyzna trafił do Polski pod koniec maja ub.r., a od tamtego czasu przebywa w areszcie.