- Sylwester M. podpalił śpiącego na przystanku tramwajowym w Łodzi Pawła J., przykładając zapalniczkę do jego ciała.
- Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 19 na 20 marca 2024 roku przy ul. Pomorskiej w Łodzi.
- Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Sylwestra M. na 28 lat więzienia za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 20 latach.
- Sylwester M. nie przyznał się do winy i zapowiedział apelację od wyroku.
Podpalił Pawła na przystanku!
Była noc z 19 na 20 marca 2024. Paweł J. (†36 l.) przysiadł na przystanku tramwajowym w pobliżu osiedla akademickiego, po czym zasnął. Jak wynika z ustaleń śledczych, dostrzegł go tam oskarżony - Sylwester M. (35 l.). Podszedł do niego, uderzył go w głowę, zdjął czapkę i rzucił ją na ziemię, po czym na chwilę odszedł. Wrócił jednak, by odebrać mu życie.
- Blisko 30-krotnie używał posiadanych zapalniczek po to, aby skutecznie go podpalić, najpierw tułów, a następnie włosy - wyjaśniał po zakończonym śledztwie Krzysztof Kopania, ówczesny rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Zapisy monitoringu wskazują niezbicie, że podpalony mężczyzna dawał oznaki życia. Gdy zaczęło się palić całe jego ciało, napastnik w dalszym ciągu z bliskiej odległości to obserwował i nie podjął żadnych działań, które mogłyby uratować płonącego - dodał.
Polecany artykuł:
Sylwester M. nie przyznał się do winy
Sylwester M. został zatrzymany następnego dnia w innej części miasta, a w lutym ubiegłego roku w Sądzie Okręgowym w Łodzi rozpoczął się jego proces. - Nie przyznaję się do winy - mówił. - Widziałem tego mężczyznę, ale nie ja go podpaliłem - tłumaczył.
Mężczyzna był badany przez biegłych psychiatrów, którzy ocenili, że w chwili popełnienia zbrodni miał ograniczoną zdolność rozumienia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem w stopniu nieosiągającym znacznego, co otworzyło drogę do uznania go winnym.
Zapadł wyrok
W środę, 25 lutego, po rocznym procesie zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd skazał mężczyznę na 28 lat więzienia i zastrzegł jednocześnie, że o przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po odbyciu 20 lat kary. - To było zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem - stwierdziła w uzasadnieniu sędzia Agnieszka Szeliga. - Oskarżony wielokrotnie użył wobec przebywającego na przystanku pokrzywdzonego zapalniczki w ten sposób, że jej płomień przykładał do jego tułowia i głowy, w konsekwencji czego podpalił pokrzywdzonego poprzez rozniecenie ognia w okolicach jego głowy, a ogień rozprzestrzenił się następnie na tułów, ręce i nogi, czym spowodował u niego obrażenia ciała w postaci oparzeń II i III stopnia grzbietu oraz zwęglenia z ubytkami twarzy, tułowia, obu kończyn górnych, pośladków i obu ud. Prokurator żądał dla oskarżonego kary dożywocia, ale zdaniem sądu byłaby ona zbyt surowa, eliminowałby oskarżonego ze społeczeństwa. Sąd wziął pod uwagę okoliczność łagodzącą, jaka była niekaralność oskarżonego - wyjaśniła.
Wyrok nie jest prawomocny. Sylwester M. już zapowiedział z ławy oskarżonych, że będzie składał apelację.