W Łodzi skradziono samochód z tlenem. Życie pacjentów z COVID-19 w zagrożeniu

Gdzie ci perfidni złodzieje mają sumienia? Jeszcze w poniedziałek wielkanocny pan Michał razem z 11-letnim synem rozwoził do łódzkich szpitali swoim Hyundaiem Santa Fe butle z tlenem. Następnego dnia rano auta już nie było. Zostało skradzione razem z ratującym życie pacjentów zarażonych koronawirusem tlenem w butlach, które przechowywane były w bagażniku.

Samochód zniknął w nocy z poniedziałku na wtorek z ulicy Rydzowej w Łodzi. Jego użytkownik, Michał Dulęba w mediach społecznościowych zamieścił apel o pomoc w jego poszukiwaniach.

„Razem z jedenastoletnim Synem Dawidem rozwoziliśmy w sobotę i poniedziałek Świąteczny tym samochodem butle z tlenem medycznym do łódzkich szpitali, karetek WSRM. Codziennie ratujemy dużymi transportami szpitale, pacjentów, którym w tym bardzo trudnym czasie brakuje tlenu do ODDYCHANIA. Znaki szczególe auta to bagażnik na 4 rowery i zainstalowany Hak holowniczy.Numer rejestracyjny. EL9M237 Hyundai Santa Fe” - pisze na Facebooku.

O to samo zaapelowała firma, dla której pan Michał pracuje. „ Człowieku ten tlen mógł uratować komuś życie ! Opamiętaj się i zwróć co nie twoje! My ratujemy życie a ty kradniesz samochody”.

Podawanie pacjentom zakażonym koronawirusem tlenu to jedna z najważniejszych terapii w walce z tą chorobą. Potrzeby szpitali są ogromne, więc firmy rozwożące ten lek mają ręce pełne roboty. Niestety dla złodziei, którzy skradli to auto życie chorych nie ma większego znaczenia.

Skradzionym autem przyjechał aż z Niemiec