Marcin pociął znajomego maczetą i zmiksował twarz blenderem. „Chodź sąsiadko, zobacz, co się stało”

2026-01-30 5:25

Krwawa masakra na łódzkich Bałutach. W mieszkaniu jednego z bloków przy ul. Drukarskiej, jego właściciel Marcin S. (53 l.) najpierw zaatakował maczetą swojego 63-letniego znajomego, a gdy ten zakrwawiony padł na podłogę... zmiksował mu twarz blenderem. Później poszedł do mieszkającej obok sąsiadki i chciał ją nakłonić do odwiedzin w jego lokalu.

Zabójstwo na łódzkich Bałutach

Mieszkająca obok miejsca zbrodni pani Kinga wróciła wieczorem z pracy. - U Marcina było zupełnie cicho - wspomina kobieta. Nie przypuszczała, że wcześniej w jego mieszkaniu krew lała się strumieniami. Dowiedziała się o tym, gdy sąsiad zapukał do jej drzwi.

- Była godzina 21:10 - opowiada. - Mówił, że potrzebuje telefonu, bo swój gdzieś zgubił. Dałam mu, a on zadzwonił pod numer alarmowy. Powiedział, że u niego leży zakrwawiony człowiek. Powiedział jeszcze do mnie „chodź sąsiadko, zobacz, co się stało”. Odparłam, że nie dam rady, bo byłam sama z dziećmi i nie mogłam ich zostawić. Wtedy wrócił do siebie - mówi "Super Expressowi" pani Kinga.

Gdy policja przyjechała na miejsce, zastała przerażający widok. - Denat miał liczne obrażenia na całym ciele. Twarzoczaszka posiadała rany cięte i rąbane, co znacznie utrudniało identyfikacje jego wizerunku. Policjanci zabezpieczyli leżącą nieopodal maczetę oraz zakrwawiony blender. Natychmiast wezwany został Zespół Ratownictwa Medycznego - lekarz potwierdził zgon 63- latka - mówi Kamila Sowińska z łódzkiej policji.

Czytaj też: W kilkadziesiąt sekund zabił pana Franciszka. Wszystko widać na tym filmie

"Wcześniej nie było z nim żadnych problemów"

- Gospodarz w rozmowie z funkcjonariuszami przyznał, że tego dnia spożywał alkohol ze swoim znajomym. W pewnym momencie doszło między nimi do sprzeczki, w wyniku której chwycił za maczetę i zadał ciosy kompanowi od kieliszka. 53-latek został zatrzymany. Badanie wykazało w jego organizmie blisko 1,5 promila alkoholu - przekazuje policjantka.

Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa, za co grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Decyzją sądu na wniosek prokuratora wobec podejrzanego zastosowano areszt na 3 miesiące. Pani Kinga jest zszokowana zachowaniem sąsiada. - Wcześniej nie było z nim żadnych problemów. Zawsze mówił "dzień dobry". Jak trzeba było w czymś pomóc, to pomagał - mówi. Marcinowi S. grozi dożywocie.

Super Express Google News
Pociął znajomego maczetą i zmiksował mu twarz blenderem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki