Szukają adwokata od "trumny na kółkach". Sąsiedzi mecenasa Kozaneckiego ujawniają: "Widzieliśmy go"

2026-05-05 10:40

Policjanci od kilku dni poszukują Pawła Kozaneckiego (46 l.), łódzkiego mecenasa, skazanego na półtora roku więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginęły dwie kobiety. Tymczasem jego sąsiedzi utrzymują, że mężczyzna był widziany pod własnym domem w niedzielę, 3 maja, wieczorem.

Adwokat spowodował wypadek, został skazany

Adwokat usłyszał wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności po tym, jak we wrześniu 2021 roku kierując swoim Mercedesem na trasie Barczewo – Jeziorany koło Olsztyna zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia z jadącym prawidłowo z naprzeciwka Audi 80, w wyniku czego śmierć poniosły dwie kobiety z drugiego auta w wieku 53 i 67 lat. Kilka dni później Kozanecki zszokował całą Polskę, mówiąc o pojeździe ofiar, że to była „trumna na kółkach”. Po tych słowach postępowanie dyscyplinarne wobec niego wszczęła Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi, która w styczniu 2024 roku zakazała mu wykonywania obowiązków. Jednocześnie przed tą samą instytucją toczą się jeszcze inne sprawy dyscyplinarne, o które obwiniany jest Kozanecki.

W międzyczasie Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał go na karę dwóch lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku. W marcu tego roku ten wyrok w postępowaniu odwoławczym został zamieniony na karę roku i sześciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Mężczyzna powinien więc trafić za kratki.

Mecenasowi nie śpieszy się za kratki. Wydano za nim list gończy

- Skazany 9 marca złożył wniosek o odroczenie wykonania kary, ale został on oddalony – mówi „Super Expressowi” sędzia Grzegorz Gała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi. - Jednocześnie jego pełnomocnik złożył kolejny wniosek o możliwość odbywania kary w trybie dozoru elektronicznego - dodaje.

Tymczasem olsztyński sąd wydał łódzkiej policji nakaz doprowadzenia Kozaneckiego do zakładu karnego, ale mecenas zaczął się ukrywać. Mundurowi nie zastali go w jego miejscu zamieszkania, wystawiono więc za nim list gończy.

Sąsiedzi widzieli go pod domem?

Tymczasem mężczyzna był widziany przez sąsiadów pod swoim domem w niedzielę, 3 maja. Adwokat mieszka w szeregowym domku na osiedlu Złotno. Teren jest ogrodzony i strzeżony. Wprowadził się tam w 2016 roku. Choć wcześniej był często widywany przez współlokatorów, ostatnio przestał się pokazywać.

- Rzeczywiście od mniej więcej dwóch tygodni jakby go było mniej widać - mówi małżeństwo mieszkające po sąsiedzku. - Nawet się zastanawialiśmy, czy może gdzieś wyjechali albo poszedł już do więzienia. Byliśmy nawet zdziwieni tym listem gończym, bo przecież czeka na decyzję o nadzorze elektronicznym. Ale w niedzielę, 3 maja wieczorem widzieliśmy go jak najpierw przyjechał na rowerze do domu, a potem gdzieś odjechał - opowiadają sąsiedzi mecenasa.

Kamila Sowińska, rzeczniczka prasowa łódzkiej policji nie udziela informacji, ile razy mundurowi pukali do drzwi jego domu. - Cały czas pracujemy intensywnie nad jego zatrzymaniem - mówi.

Adwokat z Łodzi stanął przed sądem za trumny na kółkach
Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki