Ujazd. Mieszkańcy usłyszeli STRZAŁY w lesie. Na śniegu była krew i ślady wleczenia

2021-02-23 11:45 be
Ujazd. Mieszkańcy usłyszeli STRZAŁY w lesie. Na śniegu była krew i ślady wleczenia
Autor: pixabay.com, CC0 fot. Lichtmagnet

Mieszkańcy gminy Ujazd usłyszeli wieczorem strzały dochodzące z lasu. Byli zaniepokojeni, na miejsce pojechała policja. Funkcjonariusze zobaczyli na śniegu ślady krwi i wleczenia. Tak dotarli do jednej z posesji, gdzie znaleziono odpowiedź, co się faktycznie wydarzyło.

W poniedziałek (22 lutego) do policjantów z Komisariatu w Rokicinach (woj. łódzkie, powiat tomaszowski) zgłosił się łowczy z koła łowieckiego obejmującego tereny gminy Ujazd z informacją, że od mieszkańców gminy otrzymał zgłoszenie, że dzień wcześniej w godzinach wieczornych, tuż przy ścianie lasu w miejscowości Zaosie słyszane były strzały.

CZYTAJ TEŻ: ŁÓDŹ. Chodził po mieście i ATAKOWAŁ przypadkowych ludzi. Ofiarami GŁÓWNIE KOBIETY!

- To zaniepokoiło zgłaszającego, bowiem w tym dniu nie były planowane żadne polowania. Policjanci z Rokicin szybko dotarli do miejsca, gdzie mogło dojść do przestępstwa. Na śniegu porozrzucana była kukurydza, a przy niej brunatne ślady wyglądające jak krew. To mogło potwierdzać przypuszczenia o nielegalnym odstrzale zwierzyny leśnej. Mundurowi niedaleko od tego miejsca zauważyli ślady wleczenia po śniegu. Idąc za tym śladem dotarli do tyłów jednej z posesji, na której zastali 70-letniego mieszkańca Tomaszowa Mazowieckiego. W jednym z budynków gospodarczych odnaleźli też wypatroszone truchło dzika i broń myśliwską oraz amunicję. Okazało się, że mężczyzna ma pozwolenie na broń, bowiem jest zrzeszony w kole łowieckim działającym na innym terenie. Mając fachową wiedzę na temat polowań wiedział, że jego działanie było niezgodne z prawem - podaje policja.

Wypadek śmigłowca w Studzienicach koło Pszczyny

Odstrzelone zwierzę przekazano funkcjonariuszom Państwowej Straży Łowieckiej z Piotrkowa Trybunalskiego. Nóż służący do oprawienia dzika, jak również broń myśliwską i naboje zabezpieczono w policyjnym depozycie, zaś 70-letniego amatora dziczyzny przewieziono do komisariatu, gdzie usłyszał zarzut kłusownictwa w związku z kradzieżą zwierzyny, za co grozi kara nawet do 5 lat więzienia. O dalszym losie kłusownika zadecyduje sąd.