- Właścicielka restauracji w Bełchatowie odpiera zarzuty gości sylwestrowych, publikując dowody i zdjęcia.
- Pani Monika wskazuje na nieuczciwą krytykę i problemy z personelem w noc sylwestrową.
- Jakie fakty stoją za kontrowersjami wokół sylwestra w Bełchatowie i czy konkurencja ma w tym swój udział?
Bełchatów. Hejt na restaurację. Właścicielka odpowiada na zarzuty
Właścicielka restauracji "Niezły Bigos" w Bełchatowie nie zgadza się z zarzutami, jakie padły pod jej adresem po organizacji imprezy sylwestrowej. Kobieta zwróciła uwagę nie tylko na, jej zdaniem, niesprawiedliwe opinie, ale również na to to, że miały one charakter "skrajnie negatywny" i były publikowane anonimowo.
Kobieta napisała za pośrednictwem profilu facebookowego lokalu, że jej goście mieli pretensje m.in. o:
- niewystarczającą liczbę przystawek, potraw, ciast;
- duże opóźnienia w wydawaniu posiłków;
- słabą obsługę kelnerską;
ale szczególnie zabolał ją pierwszy zarzut, na który postanowiła odpowiedzieć w długim wpisie, publikując zdjęcia (na dole artykułu) na potwierdzenie swoich słów i dodając, że krytyka jest wyssana z palca.
- Posiłki zostały przygotowane według ilości gości - nie oferowaliśmy szwedzkiego stołu z nielimitowaną ilością jedzenia. Dotarły do nas nawet komentarze, że brakowało chleba. Przykro czyta się takie rzeczy, a jeszcze bardziej przykro jest, gdy wyrzuca się chleb, którego rzekomo nie było. Tego publicznie się nie robi, jednak na swoją obronę podzielę się z Państwem zdjęciami jedzenia, które wróciło ze stołów. Proszę zwrócić uwagę na ilość chociażby chleba. Załączę również zdjęcie stołu po imprezie. Proszę zwrócić uwagę na ilość pozostałego jedzenia - pisze pani Monika.
Restauratorka tłumaczy również, że na przebieg imprezy sylwestrowej wpłynęli samo gości, którzy "mieli inne oczekiwania co do ustawienia stołów i zmieniali dwukrotnie swoje miejsca, z czego raz przed samą imprezą", co kobieta nazywa rzucaniem kłód pod nogi. Kobieta przyznaje jednocześnie, że sama też nie jest bez winy.
- Niestety, w dniu imprezy posypała mi się ekipa kuchenna i kelnerska. Z pięciu osób zaplanowanych do pracy na kuchni, były tylko trzy. Ekipa kelnerska też była mniejsza, niż pierwotnie zakładałam. Okazała się też być mniej doświadczona, chociaż inne rzeczy usłyszałam na rozmowach. Dodatkowo chciałabym wspomnieć, że bardzo często byłam odrywana od pracy na kuchni, żeby rozwiązywać problemy powstające znikąd, więc mój udział pomocy w kuchni był bardzo utrudniony. Oczywiście, ktoś zaraz uzna, że to nie jest Gości interes (z czym po części się zgadzam), ale chcę być z Państwem transparentna - wyjaśnia restauratorka.
Niezależnie od powyższego kobieta postanowiła przeprosić wszystkie osoby, które były niezadowolone z obsługi sylwestra.
- Proszę wszystkich o filtrowanie tego, co czytamy na social mediach. 95% negatywnych opinii o tym wydarzeniu zostało napisane anonimowo, co skłania mnie ku myśli, że konkurencja nie śpi - twierdzi właścicielka restauracji.