Katował i przypalał genitalia 6-letniego Maksia. Chłopczyk umierał w męczarniach. Matka tylko patrzyła

2026-10-08 15:48

Ileż to biedne, niewinne, bezbronne dziecko musiało przeżyć! Przez dwa miesiące 6-letni Maksio ze Zduńskiej Woli (woj. łódzkie) był regularnie katowany przez kochanka swojej matki. Paulina M. (32 l.) tylko biernie przyglądała się cierpieniom dziecka. W końcu Daniel S. (29 l.) zmasakrował go tak mocno, że chłopczyk nie przeżył. W czwartek, 8 października, przed Sądem Okręgowym w Sieradzu ruszył proces kochanków. Szczegóły aktu oskarżenia wręcz porażają.

Szokująca zbrodnia w Zduńskiej Woli

Do zabójstwa chłopca doszło 7 maja ubiegłego roku w jednej z kamienic przy Placu Wolności w samym centrum miasta. Jeszcze kilka miesięcy przed śmiercią, Maksymilian mieszkał tam tylko ze swoją matką, ale w marcu wprowadził się tam nowy partner kobiety Daniel S.

Nie wiadomo, czy wtedy znała jego przeszłość. Był bowiem karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Mimo to obdarzyła go bezgranicznym uczuciem, czemu dawała wyraz na swoim profilu w mediach społecznościowych. 6-latek ten związek przypłacił własnym życiem.

7 maja Paulina M. zauważyła, że jej leżący w łóżku synek nie oddycha. Zadzwoniła pod numer alarmowy po pomoc. Jako pierwsi na miejscu zjawili się policjanci. Od razu dostrzegli na ciele chłopczyka liczne sińce. Kobieta i jej parter zostali zatrzymani, a w ich mieszkaniu zjawili się prokurator, medyk sądowy, ekipa dochodzeniowo-śledcza, którzy skrupulatnie zbierali ślady zbrodni.

Daniel S. usłyszał zarzut zabójstwa, natomiast matka chłopca znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad synem, nieudzielenie pomocy dziecku i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

Akt oskarżenia przeraża normalnych ludzi

W czwartek, 8 października, rozpoczął się proces pary. Akt oskarżenia, szczególnie wobec Daniela S., który odczytał Prokurator Rejonowy w Zduńskiej Woli Witold Hejmanowski, miejscami jest wprost szokujący.

- Od marca 2025 roku do 7 maja 2025 roku oskarżony wielokrotnie ze szczególnym okrucieństwem stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec osoby nieporadnej ze względu na wiek, małoletniego Maksymiliana w wieku 6 lat - mówił przed sądem.

- Wielokrotnie kierował do niego słowa powszechnie uważane za obraźliwe, wielokrotnie oskarżał go o kradzież pieniędzy, wielokrotnie oskarżał małoletniego o nieudzielenie pomocy swojej partnerce, w związku z jej pobiciem przez byłego partnera w 2024 roku, wielokrotnie pozostawiał go samego w miejscu zamieszkania, a także wielokrotnie zastraszał go, że pójdzie do więzienia, wielokrotnie stosował w stosunku do niego przemoc fizyczną w postaci popychania, uderzenia, szarpania, uderzania w klatkę piersiową, wielokrotnie przypalał prącie dziecka rozgrzanym papierosem, uderzał pięścią w twarz, wielokrotnie kopał po całym ciele, powodując otwarte rany krwawe, które następnie przemywał wodą, po czym wilgotne ciało dziecka uderzał ponownie pięścią powodując krwawe rozbryzgi na ścianach, oknach i meblach - wyliczył prokurator.

- W dniu 6 i 7 maja ubiegłego roku stosował przemoc fizyczną polegającą na tym, że popchnął dziecko silnie na podłogę, w wyniku czego małoletni uderzył głową o podłogę, następnie uderzył go pięścią w twarz, bardzo silnie kopnął w głowę, następnie podniósł dziecko za koszulkę na wysokość swojej twarzy, po czym silnie rzucił o ścianę w wyniku czego dziecko uderzyło głową o ścianę. Obrażenia spowodowane tym działaniem doprowadziły do uszkodzenia centralnego układu nerwowego dziecka i gwałtownego zgonu - przekazywał oskarżyciel.

Czytaj więcej o sprawie: Zabójstwo 6-letniego Maksia. Zarzucają Danielowi i Paulinie potworną zbrodnię. Dziecko konało w męczarniach

"Nie wiem, skąd u niego takie obrażenia"

Daniel S. przed sądem nie przyznał się do winy. - Nie wiem, skąd u niego takie obrażenia - stwierdził. - Nie przypalałem go papierosami, bo palę elektroniczne papierosy - rzucił.

Matka Maksia odpowiada przed sądem za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad synem, nieudzielenie pomocy dziecku i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jak ustalili śledczy, Paulina M. wielokrotnie pozostawiała chłopca samego, bez opieki, nie udzieliła pomocy cierpiącemu dziecku, które miało obrażenia ciała i złamaną rękę.

Oskarżona miała świadomość, że jej syn jest katowany przez kochanka, a mimo to nie reagowała. Kobieta przyznała się do winy. Grozi jej do 10 lat więzienia. Daniel S. może usłyszeć wyrok dożywocia. Do sprawy będziemy wracać.

Pokój Zbrodni - Czarna Mańka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki