Szokująca zbrodnia w Zduńskiej Woli
Do zabójstwa chłopca doszło 7 maja ubiegłego roku w jednej z kamienic przy Placu Wolności w samym centrum miasta. Jeszcze kilka miesięcy przed śmiercią, Maksymilian mieszkał tam tylko ze swoją matką, ale w marcu wprowadził się tam nowy partner kobiety Daniel S.
Nie wiadomo, czy wtedy znała jego przeszłość. Był bowiem karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Mimo to obdarzyła go bezgranicznym uczuciem, czemu dawała wyraz na swoim profilu w mediach społecznościowych. 6-latek ten związek przypłacił własnym życiem.
7 maja Paulina M. zauważyła, że jej leżący w łóżku synek nie oddycha. Zadzwoniła pod numer alarmowy po pomoc. Jako pierwsi na miejscu zjawili się policjanci. Od razu dostrzegli na ciele chłopczyka liczne sińce. Kobieta i jej parter zostali zatrzymani, a w ich mieszkaniu zjawili się prokurator, medyk sądowy, ekipa dochodzeniowo-śledcza, którzy skrupulatnie zbierali ślady zbrodni.
Daniel S. usłyszał zarzut zabójstwa, natomiast matka chłopca znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad synem, nieudzielenie pomocy dziecku i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.
Akt oskarżenia przeraża normalnych ludzi
W czwartek, 8 października, rozpoczął się proces pary. Akt oskarżenia, szczególnie wobec Daniela S., który odczytał Prokurator Rejonowy w Zduńskiej Woli Witold Hejmanowski, miejscami jest wprost szokujący.
- Od marca 2025 roku do 7 maja 2025 roku oskarżony wielokrotnie ze szczególnym okrucieństwem stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec osoby nieporadnej ze względu na wiek, małoletniego Maksymiliana w wieku 6 lat - mówił przed sądem.
- Wielokrotnie kierował do niego słowa powszechnie uważane za obraźliwe, wielokrotnie oskarżał go o kradzież pieniędzy, wielokrotnie oskarżał małoletniego o nieudzielenie pomocy swojej partnerce, w związku z jej pobiciem przez byłego partnera w 2024 roku, wielokrotnie pozostawiał go samego w miejscu zamieszkania, a także wielokrotnie zastraszał go, że pójdzie do więzienia, wielokrotnie stosował w stosunku do niego przemoc fizyczną w postaci popychania, uderzenia, szarpania, uderzania w klatkę piersiową, wielokrotnie przypalał prącie dziecka rozgrzanym papierosem, uderzał pięścią w twarz, wielokrotnie kopał po całym ciele, powodując otwarte rany krwawe, które następnie przemywał wodą, po czym wilgotne ciało dziecka uderzał ponownie pięścią powodując krwawe rozbryzgi na ścianach, oknach i meblach - wyliczył prokurator.
- W dniu 6 i 7 maja ubiegłego roku stosował przemoc fizyczną polegającą na tym, że popchnął dziecko silnie na podłogę, w wyniku czego małoletni uderzył głową o podłogę, następnie uderzył go pięścią w twarz, bardzo silnie kopnął w głowę, następnie podniósł dziecko za koszulkę na wysokość swojej twarzy, po czym silnie rzucił o ścianę w wyniku czego dziecko uderzyło głową o ścianę. Obrażenia spowodowane tym działaniem doprowadziły do uszkodzenia centralnego układu nerwowego dziecka i gwałtownego zgonu - przekazywał oskarżyciel.
Czytaj więcej o sprawie: Zabójstwo 6-letniego Maksia. Zarzucają Danielowi i Paulinie potworną zbrodnię. Dziecko konało w męczarniach
"Nie wiem, skąd u niego takie obrażenia"
Daniel S. przed sądem nie przyznał się do winy. - Nie wiem, skąd u niego takie obrażenia - stwierdził. - Nie przypalałem go papierosami, bo palę elektroniczne papierosy - rzucił.
Matka Maksia odpowiada przed sądem za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad synem, nieudzielenie pomocy dziecku i narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jak ustalili śledczy, Paulina M. wielokrotnie pozostawiała chłopca samego, bez opieki, nie udzieliła pomocy cierpiącemu dziecku, które miało obrażenia ciała i złamaną rękę.
Oskarżona miała świadomość, że jej syn jest katowany przez kochanka, a mimo to nie reagowała. Kobieta przyznała się do winy. Grozi jej do 10 lat więzienia. Daniel S. może usłyszeć wyrok dożywocia. Do sprawy będziemy wracać.