HORROR pod Brzezinami. 44-letni Ukrainiec zmarł podczas interwencji policji. Wcześniej użyto paralizatora

2020-11-20 14:15 Emilia Białecka
Paralizator
Autor: Flickr/Marcelo Freixo

Do tragicznych wydarzeń doszło kilka dni temu pod Brzezinami. Policja interweniowała w sprawie agresywnego Ukraińca. Jak opisuje prokurator, mężczyzna nie reagował na polecenia, nie uspokoił się nawet po użyciu gazu obezwładniającego. Funkcjonariusze użyli paralizatora, a chwilę później 44-latek źle się poczuł i zmarł.

Do tragicznych wydarzeń pod Brzezinami (woj łódzkie) doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 listopada). Jak opisuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, policja została wezwana przez mieszkańców jednej z miejscowości w powiecie brzezińskim do awanturującego się mężczyzny. Z ich relacji wynikało, że agresor chce się wedrzeć na teren dwóch nieruchomości i domu.

CZYTAJ TEŻ: WIELKA AKCJA policji w Łódzkiem: CBŚP rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą! [ZDJĘCIA+WIDEO]

- Napastnik był obywatelem Ukrainy. Był bardzo pobudzony i agresywny, w tym w stosunku do policjantów. W przebiegu interwencji funkcjonariusze użyli tasera, co poprzedzone było bezskutecznym zastosowaniem gazu obezwładniającego. Już po użyciu kajdanek, mężczyzna źle się poczuł. Podjęto działania reanimacyjne - niestety były bezskuteczne, lekarz stwierdził zgon - opisuje Kopania.

Na miejscu zdarzenia prokurator przeprowadził szczegółowe oględziny, przesłuchano pierwszych świadków. - Na wnioski musimy jednak poczekać. Niewątpliwie bardzo skrupulatnej analizy wymagają zapisy rejestratora, w który wyposażony był paralizator. Oczekujemy także na wyniki sądowo-lekarskiej sekcji zwłok. Będą one miały kluczowe znaczenie w tej sprawie. Pozwolą na ustalenie przyczyny śmierci - mówi prokurator.

Sekcja odbędzie się w Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi.

Pochowali ojca w worku