Jarosław skatował Michała nożycami i łopatą! Poszkodowany ujawnił szokujące szczegóły. „Mam dziurę w czaszce”

2026-04-29 13:44

Jarosław S. (33 l.) z Łodzi skatował swojego znajomego nożycami do cięcia drutu, łopatą i butelką. Michał W. (42 l.) ledwo uszedł z życiem. Dziś jest niepełnosprawny. Jego oprawca twierdził, że działał w ramach obrony koniecznej, bo został zaatakowany nożem. Innego zdania był sąd, który skazał go w środę, 29 kwietnia, na blisko ćwierć wieku więzienia.

Krwawa jatka na Bałutach. Kolega skatował Michała nożycami i łopatą!

Do zdarzenia doszło w kwietniu, niemal równo rok temu, w jednym z pustostanów przy ul. Limanowskiego w Łodzi, w pobliżu Rynku Bałuckiego. 42-letni pan Michał był stałym bywalcem tego miejsca, 33-latek pojawiał się tam sporadycznie. Ostatnia jego wizyta o mały włos nie skończyła się śmiercią starszego z mężczyzn.

- Siedziałem i czytałem książkę - wspomina Michał W. - Nagle on wpadł z krzykiem, że ukradłem mu plecak. Chwycił za jakąś butelkę i rozbił mi ją na głowie. Zamroczyło mnie. Dziś w tym miejscu mam dziurę w czaszce. Potem złapał za takie wielkie nożyce i zaczął mnie nimi okładać. To było wiele uderzeń. W ramię, w udo. Później dostałem cios w piszczel, aż usiadłem. Gdy tak siedziałem, chwycił za łopatę i bił mnie od góry w głowę. Próbowałem wstać, ale chrupnęło mi w nodze i upadłem na ziemię. Dalej mnie bił po głowie i plecach. Potem wyszedł - opowiada.

Skatowany mężczyzna zaczął wzywać pomocy. Jego krzyki usłyszał przypadkowy przechodzień. Kiedy jego oczom ukazał się zakrwawiony Marek W., natychmiast wezwał pogotowie. Gdy ratownicy medyczni przyjechali na miejsce mężczyzna był jeszcze przytomny, ale z każdą chwilą słabł. Nieprzytomnego przewieziono go na oddział intensywnej terapii szpitala im. Kopernika w Łodzi, gdzie lekarze uratowali mu życie. Miał liczne obrażenia głowy, połamane obie ręce i nogę.

Jarosław S. skazany

Jarosław S. został zatrzymany następnego dnia w pobliżu miejsca zdarzenia, a w styczniu tego roku stanął przed sądem, oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie przyznał się do winy, twierdząc, że działał w obronie własnej, bo Michał S. rzekomo chciał go zaatakować nożem.

Sąd uznał jednak, że dowody zebrane w sprawie całkowicie temu przeczą i skazał go na 22 lata więzienia za usiłowanie zabójstwa z tzw. zamiarem ewentualnym, co w języku prawniczym oznacza, że oskarżony katując swojego znajomego, godził się z tym, że go zabije. - Gdyby działał w zamiarze bezpośrednim zabójstwa, to miał okazję, by ten zamiar zrealizować, opuścił jednak pomieszczenie, w którym doszło do zdarzenia - tłumaczyła sędzia Karolina Paszkowska-Masłowska.

Na tak wysoki wymiar kary miała wpływ przede wszystkim przeszłość Jarosława S. - Był wcześniej karany również za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu, działał w warunkach multirecydywy, a tego czynu dopuścił się krótko po opuszczeniu zakładu karnego - mówiła sędzia Paszkowska-Masłowska. Wyrok jest nieprawomocny.

Sonda
Czy Twoim zdaniem zapadł sprawiedliwy wyrok?
Majówka w Orientarium Zoo Łódź
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki