Łódź. Mamuka K. zabił Paulinę, a jej ciało upchał do podróżnej torby
Młoda kobieta została brutalnie zamordowana 20 października 2018 roku w Łodzi. W noc poprzedzającą tragedię 28-latka bawiła się w klubach muzycznych w centrum miasta. Gdy nie wróciła do domu, jej rodzina zgłosiła zaginięcie.
Według ustaleń śledczych ostatni raz widziana była właśnie 20 października około godziny 8 rano na skrzyżowaniu alei Kościuszki i ulicy Zielonej w centrum Łodzi. Z zapisów monitoringu wynika, że towarzyszył jej starszy o kilkanaście lat mężczyzna - jak później ustalono, Mamuka K. (56 l.). To z nim udała się do hostelu, w którym mieszkali Gruzini pracujący na łódzkich budowach. I to właśnie w hostelu przy ul. Żeromskiego młoda kobieta straciła życie.
Paulina została najpierw pobita, a następnie trzykrotnie ugodzona nożem w okolice szyi. Jej ciało morderca upchał w podróżną torbę i taksówką wywiózł na obrzeża miasta.
Po sześciu dniach poszukiwań, zwłoki kobiety odnaleźli policjanci.
Po zabójstwie Mamuka K. uciekł na Ukrainę. Tam został zatrzymany 1 listopada, a po siedmiu miesiącach, w czerwcu 2019 roku, został ekstradowany do Polski. W łódzkiej prokuraturze usłyszał zarzuty zabójstwa i stanął przed sądem.
Polecany artykuł:
Długa droga do wyroku
W I instancji Mamuka K. usłyszał wyrok 25 lat więzienia, z czym nie zgodzili się jednak prokurator i pełnomocnik rodziny ofiary. W wyniku odwołania do Sądu Apelacyjnego w Łodzi kara została zamieniona na dożywotnie pozbawienie wolności, a orzeczenie miało być już prawomocne. Tak się jednak nie stało. Sąd Najwyższy w styczniu ubiegłego roku uchylił to postanowienie, dopatrując się błędów formalnych i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy przed Sądem Apelacyjnym.
W poniedziałek, 13 kwietnia 2026 roku, Mamuka K. ponownie zasiadł na ławie oskarżonych. W piątek, 17 kwietnia, usłyszał prawomocny wyrok. 25 lat więzienia. W poczet wyroku Mamuka K. ma zaliczonych 8 lat spędzonych w areszcie śledczym.
Rodzina zamordowanej Pauliny liczyła na dożywocie. Jak przekazało Radio Eska, po ogłoszeniu wyroku matka kobiety nie kryła oburzenia. - Ja nie wierzę w wymiar sprawiedliwości. Po prostu nie wierzę już. Uważam, ze nasze prawo chroni oprawców. Gdyby było prawo śmierci, to taka powinna być kara - mówiła po zakończonej rozprawie. Podobnego zdania jest brat zamordowanej. - To jest farsa. Nie rozumiem co się stało - stwierdził. Z wyroku, zadowolony jest za to obrońca Mamuki K., który liczy na resocjalizację mężczyzny. - Myślę, że ten wyrok jest wyrokiem bardzo mądrym i rozsądnym - stwierdził. Mamuka K. może wyjść warunkowo na wolność już po 12 latach.