Sprawa Sebastiana M. nabiera nowego wymiaru. Obrończyni mężczyzny, który jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1 i którego proces wciąż toczy się przed sądem, otrzymała wstrząsającą wiadomość. Jak ustalili dziennikarze portalu O2.pl, nieznany sprawca wysłał do niej przez komunikator internetowy SMS-a o szokującej treści. Mecenas Katarzyna Hebda wskazuje, że były to groźby karalne w kierunku jej klienta. Ujawniono nawet treść wiadomości. - Dzień dobry. Sebastian M. został powieszony za swoją zbrodnię - napisał autor w języku słowackim, bezpośrednio na numer telefonu mecenas Hebdy. Jak się okazuje, SMS przyszedł z polskiego numeru telefonu już 21 lutego 2026 roku, ale szczegóły ujrzały światło dzienne dopiero teraz. Obrończyni nie złożyła przed sądem wniosku w tej sprawie, lecz poinformowała o tym, ponieważ "sąd jest dysponentem aresztu oskarżonego". Jak ustalił serwis O2, sędzia Renata Folkman zdecydowała się przekazać sprawę do prokuratury.
Czytaj także: Sebastian M. zostanie uniewinniony?! Przerażająca wizja końca procesu. "Walka o miliony złotych"
Ostatecznie postępowanie zostało wszczęte i jest prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Piotrkowie Trybunalskim. Śledczy prowadzą swoje działania w kierunku artykułu 190 Kodeksu karnego, czyli "groźby karalnej". Na razie funkcjonariusze nie ujawniają szczegółów, bo sprawa jest na wstępnym, przygotowawczym etapie. Za tego typu czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
- Aktualnie trwają czynności procesowe zmierzające do ustalenia sprawcy przestępstwa. Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Dotychczas żadnej z osób nie przedstawiono zarzutów - poinformowała w rozmowie z o2.pl prok. Dorota Mrówczyńska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim.
Zobacz również: Tym zdaniem obrończyni Sebastiana M. oburzyła nawet sąd. Co za tupet, zginęła cała rodzina
Gdy przygotowywaliśmy ten materiał, prokuratura wciąż nie ustaliła tożsamości osoby, która wysłała wiadomość. Mecenas Katarzyna Hebda również nie została poinformowała o nowych informacjach w tej sprawie. Śledztwo jest w toku. Szczegóły poniżej.
Tragiczny wypadek, o którym mówiła cała Polska. Na autostradzie A1 zginęła trzyosobowa rodzina
Przypomnijmy, żę Sebastian M. jest oskarżony o to, że we wrześniu 2023 roku doprowadził do wypadku na autostradzie A1, w wyniku którego zginęła trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk oraz ich 5-letni syn, Oliwier. Mężczyzna miał zdaniem śledczych znacząco przekroczyć dozwoloną na tamtym odcinku drogi prędkość: poruszał się sportowym BMW ponad 250 kilometrów na godzinę. Niektórzy eksperci wskazywali, że mogło to być nawet ponad 300 km / h, stwarzając tym samym zagrożenie dla ruchu drogowego. Prokuratura uważa, że podczas jazdy uderzył w samochód osobowy marki Kia, którym podróżowała rodzina z Myszkowa, i spowodował, że pojazd uderzył w bariery, a następnie zajął się ogniem. Miał też nie podjąć próby ratunku poszkodowanych, którzy spłonęli żywcem w samochodzie. Później sprawca uciekł za granicę, a proces ekstradycji do Polski ciągnął się miesiącami. Proces w końcu ruszył i dziś wzbudza wielkie emocje w całym kraju.
Czytaj także: Szokujące zachowanie Sebastiana M. w sądzie. Mama ofiary się popłakała, rodzina aż wyszła z sali
I choć Sebastianowi M. formalnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, to eksperci zastanawiają się, jaka jest realna szansa na to, że podejrzany jednak nie poniesie odpowiedzialności. Katarzyna Hebda, adwokat reprezentująca oskarżonego, kwestionuje niemal wszystkie ustalenia śledczych. Próbuje dowieść, że to pojazd ofiar był niesprawny technicznie, sugerując nawet gwałtowne zjechanie na pas pędzącego BMW, a nie uderzenie przez jego kierowcę, co wykluczałoby bezpośrednią winę Sebastiana. Mecenaska wskazuje ponadto, że katowicka prokuratura mogła pominąć istotne okoliczności wpływające na rekonstrukcję zdarzenia.
O tym, jaki będzie wyrok sądu, przekonamy się za jakiś czas. Do sprawy z pewnością będziemy wracać.