Od "króla dopalaczy" do menadżera na Zanzibarze. Tak Dawid Bratko uciekł przed karą. Sąd odpowiada

2026-04-03 14:47

Dawid Bratko, okrzyknięty przez media "królem dopalaczy", nie trafił za kratki mimo prawomocnego wyroku, co ujawniliśmy w "Super Expressie" jako pierwsi, po latach od decyzji sądu. Dziś mężczyzna przebywa za granicą, prawdopodobnie na Zanzibarze, gdzie pełnił (lub nadal pełni) funkcję menadżera hotelu. Jak to się stało, że wciąż nie został zatrzymany? Sąd odpowiada na nasze pytania w tej sprawie. Poznajcie szczegóły.

Dawid Bratko, ps. "król dopalaczy", wykorzystał luki w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii w Polsce i stworzył w ten sposób "dopalaczowe imperium", które przyniosło mu sławę oraz milionowy majątek. Swoich klientów nazywał w mediach "debilami", do końca przekonując, że jest zwykłym biznesmenem, choć według niektórych, nieoficjalnych głosów, pełnił jedynie rolę "słupa" sterowanego przez niezidentyfikowaną grupę przestępczą. Kiedy jednak liczba osób poszkodowanych przez dopalacze, w tym ofiar śmiertelnych, zaczęła rosnąć, Dawid Bratko znalazł się na celowniku służb. Finalnie usłyszał prokuratorskie zarzuty dotyczące narażenia na utratę zdrowia lub życia wielu osób, mimo zarzekania się, że "król dopalaczy" sprzedaje tylko "artykuły kolekcjonerskie". 

Czytaj więcej:  Dawid Bratko na wolności! "Król dopalaczy" nigdy nie trafił do więzienia. Wystawiono za nim list gończy

31 stycznia 2019 roku Dawid Bratko został uznany za winnego zarzucanych mu czynów. Sąd Okręgowy skazał go na 3,5 roku więzienia oraz 30 tysięcy złotych grzywny. Jego dwaj główni "chemicy", którzy tworzyli szkodliwe mieszanki, też zostali skazani. Ireneusz C. usłyszał wyrok czterech lat więzienia, a Piotr P. – trzech lat pozbawienia wolności. Skazany został dodatkowo Łukasz K., odpowiadający za to, że mimo zakazu otworzył sklep z dopalaczami. Jemu wlepiono pół roku ograniczenia wolności, polegającego na wykonywaniu prac społecznych. Proces, w którym przesłuchano ponad 100 świadków, trwał trzy lata. Zarówno prokuratura, jak i obrona, zapowiadały odwołanie się od wyroku, ponieważ ten pozostawał wówczas nieprawomocny.

W "Super Expressie" oraz na łamach "Radia Eska" jako pierwsi ujawniliśmy to, o czym do tej pory milczały zarówno media, jak i wymiar sprawiedliwości. Jak się bowiem okazuje, Dawid Bratko nigdy nie trafił do więzienia. Ustaliliśmy, że zgodnie z wyrokiem apelacyjnym zwiększono mu karę do 4 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Taka decyzja, już prawomocna, zapadła 20 marca 2023 roku. Ale mężczyzna nie stawił się do odbycia kary. 

- Sąd Okręgowy w Łodzi zarządził poszukiwania listem gończym skazanego Dawida B., z uwagi na fakt, iż skazany nie zgłosił się do odbycia kary pozbawienia wolności i w wyniku przeprowadzonych czynności nie doprowadzono do jego zatrzymania - potwierdził w przesłanej do nas odpowiedzi na pytania SSO Grzegorz Gała, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi.

Formalnie Dawid Bratko nadal jest poszukiwany. Na jaw wychodzą też nowe fakty, dotyczące między innymi możliwego miejsca pobytu skazanego, a my uzyskaliśmy odpowiedzi na pogłębione pytania, które cisną się na usta w tej sprawie. Szczegóły poniżej. 

Dawid Bratko zaczął nowe życie na Zanzibarze. Chwalą go w sieci, a służby rozkładają ręce. "Menadżer hotelu Shoki Shoki"

Dziennikarze portalu "Onet", którzy po doniesieniach "Super Expressu" również postanowili przyjrzeć się sprawie, ustalili że Dawid Bratko przebywa obecnie za granicą - prawdopodobnie jest na Zanzibarze, w Afryce. Ministerstwo Pracy Tanzanii wystawiło dokument dla "króla dopalaczy", w którym udzieliło mu pozwolenia na zatrudnienie w tym kraju. Dopisano nawet jego drugie imię - "Andrzej". O zgodę w imieniu Bratko wystąpiła afrykańska firma z branży turystycznej w 2021 roku, czyli jeszcze dwa lata przed zapadnięciem prawomocnego wyroku w Polsce. Jak podaje "Onet", "kolejny ślad działania łódzkiego "króla dopalaczy" w tanzańskiej turystyce to wyrazy wdzięczności złożone mu przez organizatorów afrykańskiej konferencji dla przedsiębiorców".

Czytaj również:  Brak aresztu, ucieczka i "cichy" list gończy. "Król dopalaczy" nie trafił do więzienia. Dawid Bratko poszukiwany

- Wielkie podziękowania dla Dawida Andrzeja Bratki oraz wspaniałego zespołu Shoki Shoki House za zapewnienie najwyższej jakości zakwaterowania dla założycieli start-upów podczas KuaAfricaForum 2024 na Zanzibarze - napisali organizatorzy w mediach społecznościowych.

Shoki Shoki to niewielki hotel położy na Zanzibarze, w Stone Town, który jest częścią miasta - stolicy wyspy o tej samej nazwie, należącej do Tanzanii. Stone Town ma zabudowę wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO i stąd jest znany. Urodził się tam między innymi lider zespołu Queen, Freddie Mercury.

Co ciekawe, reporterzy "Onetu" zadzwonili do hotelu, prosząc o rozmowę z Dawidem Bratko, lecz akurat nie było go w pracy. Recepcjonistka miała przekazać mu maila, ale w odpowiedzi, która później nadeszła, inny menadżer stwierdził, że "król dopalaczy" już tam nie pracuje. Miał odejść na początku 2025 roku, mimo że goście regularnie - nawet dziś - dziękują mu w mediach społecznościowych za gościnę i pomoc, tak jakby nadal tam pracował. Dawid Bratko ponoć nauczył się nawet języka suahili, by lepiej obsługiwać gości obiektu. Wygląda to tak, jakby ktoś mijał się z prawdą, być może po to, by kryć "króla dopalaczy", którym zainteresowaliśmy media. Więcej poniżej.

List gończy, Europejski Nakaz Aresztowania, czerwona nota Interpolu i... brak konferencji prasowej. Sąd odpowiada nam na pytania w sprawie "króla dopalaczy"

Dawid Bratko doczekał się listu gończego, ale też Europejskiego Nakazu Aresztowania i czerwonej noty Interpolu. Służby, w tym wymiar sprawiedliwości, o niczym jednak nie poinformowały oficjalnie mediów. Dopiero teraz, po latach od decyzji, ujawniliśmy prawdę. "Onet" zastanawia się, czy taki stan rzeczy wynika z faktu, że z Tanzanii nie udało się wcześniej ściągnąć Wojciecha Żabińskiego, nazywanego "Wojtkiem z Zanzibaru", i być może to samo nas czeka w przypadku "króla dopalaczy". To byłaby kolejna kompromitacja. Sprawę komplikuje bowiem brak umowy ekstradycyjnej z Polską. 

Czytaj także:  Dawid Bratko ukrywa się za granicą! Ma prażyć się wśród słoni i lwów. Kulisy ucieczki "króla dopalaczy"

Zwróciliśmy się do Sądu Okręgowego w Łodzi z pogłębionymi pytaniami w tej sprawie, by rozwiać wątpliwości. W odpowiedzi, która nadeszła drogą mailową, czytamy że miejsce pobytu oskarżonego nie było znane wymiarowi sprawiedliwości już wcześniej, przed zapadnięciem wyroku prawomocnego, w trakcie postępowania wykonawczego. Dotyczyło ono poprzedniego wyroku skazującego, który został uchylony przez Sąd Najwyższy na skutek rozpoznania kasacji. Za Bratko wysłano wówczas list gończy. Po 20 marca 2023 roku wszczęto postępowanie wykonawcze, zmierzające do osadzenia skazanego w Areszcie Śledczym w Sosnowcu. Nakaz doprowadzenia doręczono Komendzie Miejskiej Policji w Sosnowcu dokładnie 30 października 2023 roku. Wcześniej przesłano stosowną dokumentację do zakładu karnego w tym samym mieście. 

- W grudniu 2023 roku Komenda Miejska Policji w Sosnowcu przekazała informacje mogące świadczyć o wyjeździe skazanego z kraju do innego państwa. Zgodnie z procedurą podjęto w marcu 2024 roku czynności zmierzające do wystawienia listu gończego za skazanym i zawieszenia postępowania wykonawczego. Decyzję o poszukiwaniu listem gończym podjęto w dniu 16 maja 2024 roku - przekazał SSO Grzegorz Gała, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi.

Postanowienie zostało także doręczone skazanemu na prawdopodobny adres pobytu poza granicami oraz do właściwej komendy miejskiej policji. Jak się okazuje, w tej chwili trwają analizy zmierzające do podjęcia ewentualnych kroków prawnych i faktycznych zmierzających do sprowadzenia  oraz osadzenia skazanego. Szczegóły tych działań nie mogą jednak zostać ujawnione przez sąd. Rzecznik prasowy nie ma ponadto wiedzy, kiedy list gończy został przekazany do publikacji na oficjalnych stronach internetowych, ale wydaje się, że data 29 stycznia 2026 roku to efekt aktualizacji systemu, a nie data umieszczenia wpisu, skoro decyzję o poszukiwaniach wydano wcześniej. 

Na pytania na temat tego, czemu sąd nie zdecydował się poinformować mediów o sprawie, albo czy żałuje odrzucenia wniosku prokuratury w sprawie tymczasowego aresztowania "króla dopalaczy" w toku postępowania, nie uzyskaliśmy konkretnych odpowiedzi.

- Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego nie jest upoważniony do wyrażania opinii o podejmowanych w trakcie postępowania decyzjach procesowych - ucina SSO Grzegorz Gała.

Przedawnienie wykonania kary przypada na 20 marca 2038 roku i do tego czasu "mogą być" podejmowane działania zmierzające do skutecznego osadzenia skazanego. Na ten moment, gdy przygotowywaliśmy ten materiał, Dawid Bratko nadal był poszukiwany. Postępowanie trwa.

Galeria zdjęć: Od "króla dopalaczy" do menadżera na Zanzibarze. Tak Dawid Bratko uciekł przed karą. Sąd odpowiada

Sonda
Jak oceniasz działania wymiaru sprawiedliwości wobec Dawida Bratko, czyli tzw. "króla dopalaczy"?
Pokój zbrodni - król dopalaczy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki