Sebastian M. zaliczył wpadkę w sądzie! Te słowa mogą przesądzić o karze więzienia. Pogrążył się

2026-04-01 11:21

Sebastian M., oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, nie ma ostatnio dobrej passy. Wbrew zapewnieniom, że nie on jest winien temu, co stało się na autostradzie, plącze się w zeznaniach. Ostatnie wpadki i słowa, które padły, mogą nawet przesądzić o karze więzienia. Wprost wskazano, jakie sprzeczności mogą pogrążyć Sebastiana M. przed wymiarem sprawiedliwości i pogrzebać nadzieje na wolność.

Sebastian M. konsekwentnie odrzuca tezę prokuratury, jakoby to on był odpowiedzialny za doprowadzenie do śmiertelnego wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina: młode małżeństwo oraz ich 5-letni synek. Do tragedii doszło we wrześniu 2023 roku, kiedy w osobową kię miał uderzyć pędzący kierowca BMW, spychając ją na bariery energochłonne i doprowadzając do pożaru samochodu, w którym rodzina spłynęła żywcem. Zdaniem prokuratury, winowajcą jest oskarżony Sebastian M., który miał pędzić sportowym autem ponad 250 kilometrów na godzinę. Zarówno on, jak i jego obrona, odpierają zarzuty, wskazując na zły stan techniczny pojazdu ofiar oraz fakt, że to oni rzekomo mieli zjechać nagle na lewy pas i zajechać mu drogę. Mimo ucieczki za granicę, podejrzany został ostatecznie ściągnięty do kraju w wyniku ekstradycji i rozpoczął się jego żmudny proces. Każda kolejna rozprawa budzi wielkie emocje, tym bardziej, że w przestrzeni publicznej zaczynają pojawiać się nawet plotki, że Sebastian M. zostanie uniewinniony od stawianych mu zarzutów. Przypomnijmy, że grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Czytaj więcej:  Sebastian M. zostanie uniewinniony?! Przerażająca wizja końca procesu. "Walka o miliony złotych"

Tymczasem oskarżony prawdopodobnie sam pogrąży się na sali sądowej, na co wskazują jego ostatnie słowa i oświadczenie, które wygłosił przed uczestnikami procesu. Łukasz Zboralski, redaktor naczelny serwisu BRD24.pl, pisze wprost, że co najmniej trzy nieścisłości przedstawiane przez Sebastiana M. mogą przesądzić o karze więzienia. Zapisy z "czarnych skrzynek" pojazdów, które uczestniczyły w zdarzeniu, zaprzeczają przedstawianej w sądzie wersji obrony. O co konkretnie chodzi? Prędkość, ucieczka i "miganie długimi". Poznajcie szczegóły.

Trzy wątki, w których Sebastian M. mijał się z prawdą. Sąd wszystkiego uważnie słuchał

Sebastian M. w oświadczeniu, wygłoszonym na sali sądowej, twierdził że jechał z prędkością 170 kilometrów na godzinę. Później, gdy zapoznał się z aktami, zmienił wersję wydarzeń: tym razem podawał 200 kilometrów na godzinę, a już na pewno nie 300. Tymczasem zapisy z samochodu wskazują dużo większą prędkość, niż deklarował oskarżony. Poza tym kłócą się z jego tłumaczeniami, że "nigdzie się nie śpieszył", skoro pędził lewym pasem na autostradzie i nie zważał na inne pojazdy. Drugi aspekt to ucieczka, czyli wyjazd z kraju po wypadku. Sebastian M. bronił się, że przed wyjazdem pytał lokalną prokurator z Piotrkowa Trybunalskiego, która nie widziała przeciwwskazań, choć dzień później śledztwo przejęła okręgówka. Strach przed wyższą instancją mógł być faktycznym powodem ucieczki. 

Czytaj także:  Sebastian M. i jego siostra wybuchli śmiechem, sąd wybałuszył oczy! Ostra reakcja. "Zniszczyli nam życie"

- Sebastian M. opisywał wyjazd z kraju jako wyjazd na zaplanowane wcześniej targi. (...) Ale pracownik Sebastiana M., który wtedy jechał z nim do Niemiec, zdecydował się zeznawać w tej sprawie. Prokuratura twierdzi, że jego zeznania przeczą wersji M. o tym, że wyjazd odbywał się w celach biznesowych, a był po prostu próbą uniknięcia stawania przed polskim wymiarem sprawiedliwości - opisuje Łukasz Zboralski.

Tego typu sprzeczności dotyczących wizyt w kolejnych krajach było więcej, a na wszystkie zwracali uwagę kolejni świadkowie. Trzecia sprawa, czyli "miganie długimi". Sebastian M. najpierw twierdził, że wcale nie mrugał innym kierowcom, by zjeżdżali z lewego pasa. Nie pamiętał tego. A kiedy sąd pokazał mu nagrania świadków, na których widać, że to robił, stwierdził że chciał w ten sposób "uniknąć zderzenia". Mimo że sam przecież twierdził, że osobówka ofiar zjechała z pasa nagle, i że nie miał szans na reakcję. To kłóci się z zeznaniami o "miganiu długimi" i próbie uniknięcia zdarzenia, czyli posiadania świadomości, że może do niego dojść. 

Czy sąd weźmie to wszystko pod uwagę? Proces Sebastiana M. nadal trwa. Będziemy do tej sprawy jeszcze wracać.

Galeria zdjęć: Sebastian M. zaliczył wpadkę w sądzie! Te słowa mogą przesądzić o karze więzienia. Pogrążył się

Sonda
Jak oceniasz zachowanie Sebastiana M. podczas procesu dotyczącego wypadku na A1?
Matka i dwoje dzieci ciężko ranni | Pokój Zbrodni

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki