Sebastian M. oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na A1. Co zeznali świadkowie?
Podczas rozprawy zeznawali policjanci, którzy opracowali szkic przebiegu zdarzenia – kluczowy dowód w sprawie. Sebastian M. miał poruszać się z prędkością 315 km/h, a następnie uderzyć w osobową Kię, co doprowadziło do pożaru auta. Obrończyni oskarżonego, mec. Katarzyna Hebda, podważała wiarygodność dowodów, w tym wspomnianego szkicu, argumentując, że ślady naniesione na szkic nie są zgodne z dokumentacją zdjęciową. Szczególne wątpliwości wzbudził ślad znaleziony 200 metrów przed miejscem wypadku.
Prokurator Aleksander Duda, odnosząc się do wątpliwości obrony, stwierdził, że ślady naniesione na szkic nie muszą być powiązane ze sprawą. Jak podaje o2.pl, prokurator Duda argumentował, że policjanci nie są od analizowania takich przypadków i równie dobrze ktoś mógł zgubić element karoserii wcześniej, nawet pojazd niezwiązany z wypadkiem.
Słowa prokuratora wywołały uśmiech na twarzy mec. Hebdy i śmiech ze strony rodziny Sebastiana M. Na te reakcje natychmiast zareagowali bliscy ofiar wypadku. „Trochę powagi” – rzucił w kierunku rodziców oskarżonego zdenerwowany ojciec jednej ze zmarłych osób. Reakcja rodziny M. wywołała też łzy matki jednej z ofiar.
Sędzia Folkman reaguje na zachowanie rodziny Sebastiana M. Jakie konsekwencje grożą za zakłócanie powagi sądu?
Sytuacja spotkała się z natychmiastową reakcją sędzi Renaty Folkman, która prowadziła rozprawę. Sędzia zagroziła, że podobne reakcje mogą spotkać się z surowymi konsekwencjami, włącznie z wyproszeniem rodzin z sali rozpraw.
Proces Sebastiana M. jest szeroko komentowany w mediach. Oskarżonemu grozi do 8 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku. Przypomnijmy, że proces ruszył we wrześniu 2025 roku po ekstradycji oskarżonego ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie uciekł po wypadku.