Wiktorek ma nowy dom. „Zapragnęłam dla niego kochającej rodziny”
O Wiktorku „Super Express” pisał w maju ubiegłego roku, kiedy dopiero co skończył roczek. Chłopczyk ma za sobą niezwykle trudną historię. Urodził się przedwcześnie, w 27 tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 900 gramów, mierzył 37 centymetrów. Pierwsze miesiące swojego życia spędził w szpitalu. To wtedy jego rodzice podjęli decyzję, by zrzec się praw do synka, dlatego później zamieszkał w ośrodku preadopcyjnym Tuli Luli przy łódzkiej Fundacji Gajusz. Obarczony pewnymi schorzeniami maluszek poznał, czym jest rozłąka, brak stałości i ciepła domowego ogniska, dlatego rozpoczęto poszukiwania dla niego nowego domu.
W tym samym czasie o powiększeniu rodziny zaczęli myśleć pani Joanna i jej mąż Arkadiusz. Małżonkowie mają już czterech synów. Najmłodszy 5-letni Jasio jest jednak niepełnosprawny, dlatego decyzja o nowym członku rodziny była obarczona pewnym ryzykiem. Traf chciał, że Janek podczas jednego z wielu pobytów w szpitalu został umieszczony na sali z byłym mieszkańcem hospicjum stacjonarnego Fundacji Gajusz, dla którego rodzinę zastępczą stworzyła jedna z wolontariuszek tej organizacji. Kobieta wyjaśniła pani Joannie wszystkie praktyczne strony takiego rozwiązania, a niedługo potem małżonkowie natrafili na informację o poszukiwaniu domu dla Wiktorka.
Poruszające wyznanie. „Zobaczyłam w nim Janka”
- Zobaczyłam w nim Janka – mówi pani Joanna. - On też miał nie chodzić, a biega. Jest chory, ale przecież bardzo szczęśliwy, bo ma kochającą rodzinę. Tego samego zapragnęłam dla Wiktorka – wspomina. – Pokazałam mężowi zdjęcia malucha. On na to: „No fajny”. Chyba nie sądził, że to może być nasz piąty syn... A jednak! Sprawy potoczyły się błyskawicznie. Po rozmowie z pracownikami Fundacji Gajusz mąż stwierdził: „Ja myślałem, że Wiktorek jest poważnie chory. A przecież w porównaniu z naszym Jankiem, to jemu prawie nic nie jest”. To prawda, Janek leczy się u piętnastu specjalistów, a Wiktorek tylko u trzech! – ze śmiechem opowiada pani Joanna.
Rodzice poznali go 4 sierpnia ubiegłego roku. Przez kolejne miesiące spędzali z nim dużą część doby. Pani Joanna przyjeżdżała dwa razy dziennie. Wieczorem dołączał do niej pan Arkadiusz, by utulić synka do snu. Wreszcie 23 października – po decyzji sądu – maluch zamieszkał w swoim nowym domu na zawsze. Dołączył do 22-letniego Grzegorza, 19-letniego Krzysztofa, 8-letniego Michała i 5-letniego Jana.
Razem jest im radośnie i rodzinnie. Pani Joanna ze śmiechem stwierdza, że Michał wręcz zamęcza Wiktorka miłością. Wraca ze szkoły jak na skrzydłach, by tulić i zabawiać swojego najmłodszego braciszka. A nowy członek rodziny? Czuje się już jak u siebie...
Polecany artykuł: