Zakatował pana Franciszka, bo przechodził obok. To powiedział rodzinie ofiary

2026-01-28 16:00

Gdyby Franciszek N. (73 l.) z Rawy Mazowieckiej przechodził przez miejscowy targ dosłownie kilka minut później, być może nadal by żył. Niestety senior znalazł się tam akurat w momencie, gdy Kamil K. (29 l.) awanturował się w tym miejscu z jednym ze swoich znajomych. 29-latek na widok starszego pana zaprzestał kłótni, a swoją złość wyładował właśnie na nim. Skatował go do nieprzytomności, a teraz odpowiada przed sądem za zabójstwo.

Łódzkie: Wyładował złość na seniorze. Franciszek nie żyje

Wydarzenia, które zaprowadziły go na ławę oskarżonych rozegrały się wczesnym rankiem, 29 czerwca ubiegłego roku. Kamil K. wspólnie z kilkorgiem znajomych najpierw spożywał alkohol na terenie Zamku Książąt Mazowieckich, a później impreza przeniosła się na Stary Rynek, czyli miejscowy targ. Tam Kamil K. sprowokował kłótnię z jednym z kolegów, Maciejem R., w wyniku czego ten drugi w obawie o swoje bezpieczeństwo zaczął uciekać przed agresywnym znajomym.

Akurat los chciał, że w pobliżu przechodził Franciszek N. Gdy 29-latek tylko go zobaczył, swoją złość wyładował na nim. Podbiegł do niego i z wyskoku kopnął w klatkę piersiową. Starszy pan próbował się zasłonić niesioną przez siebie skrzynką na owoce, ale kolejne kopnięcie obaliło go na ziemię. Gdy już leżał, Kamil K. bez opamiętania zaczął go kopać po głowie.

Na ratunek seniorowi ruszyli towarzysze agresora. Jedna z młodych kobiet odgoniła go i zadzwoniła pod numer alarmowy. Kamil K. uciekł, a nieprzytomny pan Franciszek trafił do szpitala. Już nigdy się nie wybudził. Zmarł w wyniku odniesionych obrażeń 16 września.

"Przepraszam rodzinę zmarłego". Początek procesu Kamila K.

Jego oprawca został zatrzymany niedługo po zdarzeniu i usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. W środę, 28 stycznia, w Sądzie Okręgowym w Łodzi rozpoczął się jego proces. W jego trakcie prokurator Kamil Bednarek odczytując akt oskarżenia zmienił pierwotny zarzut usiłowania zabójstwa na dokonanie morderstwa.

Kamil K. przyznał się do winy. Nie potrafił logicznie wytłumaczyć, dlaczego swoją agresję wyładował na postronnym człowieku. - Przepraszam rodzinę zmarłego. Nie chciałem, żeby do tego doszło - stwierdził. Młodemu mężczyźnie grozi dożywocie.

Galeria ze zdjęciami: Początek procesu Kamila K, oskarżonego o zabójstwo seniora

Super Express Google News
Pokój zbrodni - Marek Kubaczka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki