KORONAWIRUS. Zakażony uciekł ze szpitala w Zgierzu. Teraz stanie przed sądem. Jest akt oskarżenia

2020-08-12 15:26 Dariusz Kucharski

Wiedział, że może zakażać śmiercionośnym wirusem, ale nic sobie z tego nie robił. Uciekł ze szpitala zakaźnego w Zgierzu koło Łodzi, wsiadł do miejskiego autobusu i pojechał do domu. Teraz ten nieodpowiedzialny 54-letni mężczyzna odpowie za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób przed sądem, do którego trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko niemu.

Śledczy, którzy go sporządzili ustalili, że mężczyzna 17 marca tego roku podróżował autobusem wspólnie z 80 innymi osobami z Niemiec do Polski. W trakcie podróży, w okolicach Zduńskiej Woli, stan jego zdrowia gwałtownie się pogorszył, więc na miejsce wezwano załogę pogotowia ratunkowego, która przewiozła go do szpitala w Sieradzu. Lekarze stwierdzili u niego kaszel i wysoką temperaturę. Podejrzewając, że może być zakażony koronawirusem skierowali go do szpitala zakaźnego w Zgierzu.

- W dniu 19 marca 2020 roku, 54–latek wykorzystując nieuwagę personelu medycznego, samowolnie oddalił się z terenu szpitala i komunikacją miejską udał się do Łodzi - do miejsca zamieszkania swojej siostry, a następnie do swojego mieszkania na ulicę Narutowicza, gdzie został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji. Badania laboratoryjne potwierdziły, że był on zarażony koronawirusem – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. -
Mężczyzna usłyszał zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego i szerzenia się choroby zakaźnej COVID – 19. Niewątpliwie opuszczając szpital i podróżując kilkoma środkami komunikacji publicznej co najmniej godził się na możliwość zarażenia wielu osób – dodaje.

54-latek w trakcie przesłuchania nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że wiedział o tym, że jest w szpitalu zakaźnym. Był jednak przekonany, że nie jest chory na COVID – 19. Mówił, że wyszedł ze szpitala, ponieważ czuł się zmęczony i chciał się odświeżyć.
Prawda mogła leżeć jednak gdzie indziej – mężczyzna od dawna był poszukiwany do odbycia kary 1,5 roku więzienia. 54-latek być może obawiał się, że w szpitalu może być łatwo namierzony przez policjantów.
Teraz za swój czyn może trafić za kratki na dłużej – nawet 8 lat.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj

Masz podobny temat? Pisz na: lodzkie@se.pl

Wielka ewakuacja w mieście! Wszystko przez koronawirusa

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.