Tragedia na GRZYBOBRANIU pod Łodzią. Wiemy, co zabiło grzybiarza. NOWE FAKTY

Tragedia na grzybobraniu
Autor: OSP Lutomiersk

Nikt nie spodziewał się tej tragedii. 63-letni mieszkaniec powiatu pabianickiego (woj. łódzkie) wybrał się z żoną na grzyby do jednego z okolicznych lasów. Do domu już nie wrócił. Skonał wśród drzew na rękach swojej wybranki. Znamy już przyczynę jego śmierci.

O ogromnym dramacie małżonków pisaliśmy W TYM MIEJSCU.

W niedzielę, 18 października w godzinach porannych kobieta i mężczyzna przyjechali swoim samochodem do lasu w pobliżu miejscowości Janowice, położonej na styku powiatów łaskiego i pabianickiego, kilkanaście kilometrów od Łodzi. Zostawili auto przy drodze łączącej Lutomiersk z Janowicami i poszli w głąb lasu. Koszyki powoli wypełniały się grzybami, aż nagle około godziny 11 mężczyzna osunął się na ziemię i zastygł w bezruchu. Jego żona natychmiast pobiegła mu na ratunek, niestety mąż nie dawał żadnych oznak życia. Zrozpaczona kobieta wykręciła numer alarmowy i błagała o pomoc, nie była jednak w stanie powiedzieć, w którym dokładnie miejscu się znajduje.

To w tym lesie dokonano okrutnej zbrodni

Na miejsce wysłano kilka jednostek strażaków z okolicznych miejscowości, patrole policji z Łasku i Pabianic oraz zespół ratownictwa medycznego. Jedynymi wskazówkami odnośnie ich lokalizacji była informacja o lesie w Janowicach oraz o marce i kolorze samochodu, jaki pozostawili przy drodze. Pojazd szybko został odnaleziony, ale w jego pobliżu nikogo nie było. Strażacy weszli więc do lasu w poszukiwaniu potrzebujących pomocy. Niedługo potem odnaleźli kobietę i jej nieprzytomnego męża. Po chwili dołączyli do nich ratownicy medyczni, którzy przystąpili do reanimacji. Niestety mimo ich wysiłków, nie udało się uratować mężczyzny.

- Zgłoszenie o tym zdarzeniu wpłynęło do nas około godziny 11 – mówi „Super Expressowi” starszy aspirant Katarzyna Staśkowska z komendy policji w Łasku. - Na miejsce pojechało kilka patroli policji, strażacy, zespół ratownictwa medycznego. Niestety lekarz stwierdził zgon mężczyzny wskazując jako jego przyczynę nagłe zatrzymanie krążenia. Jednocześnie wykluczył udział osób trzecich w śmierci, dlatego policjanci odstąpili od dalszych czynności.