- Damian K. wypchnął swoją byłą partnerkę, Aleksandrę Ś., z okna mieszkania w ubiegłym roku, po tym jak kobieta odmówiła powrotu do niego.
- Aleksandra Ś. spadła z wysokości blisko 5 metrów, ale dzięki drzewom pod oknem nie odniosła poważniejszych obrażeń.
- Sąd skazał Damiana K. na 10 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa, nie dając wiary jego wersji, że kobieta próbowała popełnić samobójstwo.
- Wyrok jest nieprawomocny; Damian K. został wyprowadzony z sali sądowej po tym, jak głośno wyrażał pretensje wobec sędziów.
Były partner wypchnął Olę z okna!
Choć para doczekała się małej córeczki, trudno oceniać ten związek jako udany. Między kochankami co rusz dochodziło do awantur, aż wreszcie pani Ola wyprowadziła się od swojego wybranka i znalazła kąt w domu samotnej matki.
W kwietniu ubiegłego roku zadzwoniła do Damiana K. z prośbą, by ten przekazał jej jakieś pieniądze. Do spotkania obojga doszło na działkach rekreacyjnych wspólnych znajomych, skąd razem z rocznym wówczas dzieckiem pary, pojechali do mieszkania mężczyzny.
Tam doszło do kolejnej awantury, w trakcie której 29-latek miał grozić byłej partnerce, że ją zabije, jeśli do niego nie wróci. Gdy kobieta odmówiła, złapał ją za ramiona i wystawił jej głowę przez otwarte okno, a następnie w wyniku szarpaniny wypchnął ja na zewnętrzny parapet. Kiedy kobieta kurczowo próbowała trzymać się za okienną ramę, zamknął dolne skrzydło okna, otworzył górne i popchnął ją w dół. Aleksandra Ś. z krzykiem runęła z wysokości blisko 5 metrów. Miała szczęście, bo poniżej rosły drzewa, które uratowały jej życie. Poza drobnymi zadrapaniami nic się jej nie stało.
Damian K. skazany
Zaraz po zdarzeniu Damian K. wziął córeczkę na ręce i uciekł. Szybko został jednak zatrzymany, po czym stanął przed sądem oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie przyznał się do winy, twierdząc, że... jego była partnerka chciała popełnić samobójstwo.
Sąd nie uwierzył jednak w tę wersję. - Jest zupełnie nielogiczna i nieprzekonująca - mówiła sędzia Agnieszka Boczek we wtorek, 7 kwietnia, wymierzając mu karę 10 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.
Damian K. był tak zdenerwowany wysokością kary, że w trakcie odczytywania uzasadnienia, zaczął głośno wyrażać pretensje w kierunku składu sędziowskiego. Policjanci musieli go wyprowadzić z sali, a gdy szli z nim do sądowego aresztu, po korytarzu jeszcze długo niósł się jego krzyk.