Kuchnia kojarzy się z gotowaniem, pieczeniem, zapachem smakowitych potraw. Ale jest też często sceną zbrodni. Nie ma dokładnych statystyk dotyczących pomieszczenia w domu, w których są popełniane. Ale w kryminalistyce funkcjonuje pojęcie „zabójstw kuchennych” - popełnianych nagle, w afekcie, podczas kłótni czy libacji alkoholowych. Ich motyw bywa czasami wręcz irracjonalny.
A stanowią one dominującą część wszystkich morderstw popełnianych w Polsce. W kuchni sprawca i ofiara często są sami, więc istnieje sposobność do zabójstwa, a narzędzia mordu leżą na wierzchu. Najczęściej jest to nóż kuchenny, ale są to też inne sprzęty kulinarne. Połączenie tych elementów sprawia, że kuchnia staje się miejscem o podwyższonym ryzyku.
Horror w Łodzi! Zadźgał Tomka widelcem do mięsa grilla
To była chwila. Gdy Krzysztof M. (52 l.) z Łodzi spojrzał w kierunku swojego współlokatora, Tomasza B. (+48 l.), złapał za widelec do grilla i wbił mu go prosto w szyję. Zadźgał jednym ciosem.
Obaj panowie mieszkali na parterze jednego z wieżowców przy ul. Retkińskiej w Łodzi. Feralnego dnia, 28 września 2023 r., obaj od rana pili alkohol. Po jakimś czasie Krzysztof M poszedł spać. Kiedy wstał, wyszedł z mieszkania, bo miał pojechać na swoją działkę. Jednak zapomniał telefonu i wrócił.
- Nagle zamiast Tomka zobaczyłem dzika. Złapałem więc za widelec do grilla i wbiłem z całych sił w jego szyję, żeby go zabić – zeznał w trakcie przesłuchania. Z ustaleń sekcji zwłok wynika, że ostre narzędzie przebiło szyję na wylot. Mężczyzna stanął przed sądem, gdzie zmienił wersję wydarzeń. - Wróciłem do domu, a Tomek leżał zakrwawiony z tym widelcem w szyi - tłumaczył pokrętnie.
Sąd nie uwierzył jednak w te słowa, uznając za wiarygodne zeznania złożone w śledztwie i skazał go na 12,5 roku więzienia.
Więcej na ten temat przeczytacie w tym materiale!
Wielkopolskie: Zabił żonę i dzieci tłuczkiem do mięsa
W tym wstrząsającym przypadku strażacy zostali wezwani do pożaru domu w Zalasewie pod Poznaniem. Natrafili na ciała czterech osób. Kobieta i dwoje dzieci zginęli od ciosów tłuczkiem do mięsa. Narzędzie zbrodni leżało w pogorzelisku. Mężczyzna miał na głowie foliowy worek.
Małżeństwo Marian S. i Joanna S. wróciło do Polski po 22 latach pobytu w Niemczech. Przyjechali z adoptowanymi za granicą dziećmi: 9-letnim Jeromem i 15-letnią Sunny. Wyglądali na zgodną rodzinę, ale osiem miesięcy później, 11 października 2022 r., wydarzyła się tragedia. Sąsiedzi spekulowali, że ktoś być może wszedł do domu rodziny i zabił wszystkich z zemsty. Jednak śledztwo wykazało, że morderstwa dokonał ojciec i mąż - Marian S. Po zabójstwie próbował zatrzeć ślady zbrodni. Polał ciała i podpalił, wywołując pożar. Wtedy założył sobie na głowę foliowy worek, zakleił taśmą, i pozbawiając się dopływu powietrza, popełnił samobójstwo.
- Zebrane dowody nie pozwoliły na wskazanie motywów działania sprawcy - mówił Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Materiał dziennikarki "Super Expressu" o tej sprawie znajdziecie w tym miejscu!
Zabił babcię garnkiem. Tragedia w Łodzi
Kiedy miał 16 lat, pod swój dach przygarnęła go jego babcia. Zastąpiła mu rodziców, a on odwdzięczył się jej w sposób najbardziej brutalny z możliwych. Zabił Krystynę B. (+70 l.) metalowym garnkiem.
Rafał B. (22 l.) z Łodzi dorósł, do mieszkania babci w Łodzi przy ul. Wilczej wprowadziła się też jego partnerka Amelia po urodzeniu dziecka. Z czasem młody ojciec zaczął sprawiać problemy. Zdarzało się, że poszarpał swoją ukochaną, zaczął zaglądać do kieliszka. W końcu babcia poprosiła go, żeby razem z rodziną się wyprowadził. Seniorka już tego nie doczekała.
Wieczorem, w grudniu 2023 roku Rafał B. wrócił do domu pijany. Babcia miała o to do niego pretensje. Doszło do kłótni, w trakcie której mężczyzna poszedł do kuchni, przyniósł duży, metalowy garnek i z całych sił uderzył nim 70-latkę w głowę. Kiedy nieprzytomna upadła, wrócił do kuchni po nóż i poderżnął nim gardło. Martwą babcię przytulił do siebie i zadzwonił po pogotowie. Przed sądem przyznał się do winy, tłumacząc swoje postępowanie nadmiarem spożytego alkoholu. Został skazany na 18 lat więzienia.
O tej sprawie pisaliśmy szeroko w tym materiale!
Zmiksował twarz kolegi blenderem. Koszmar w Łodzi wstrząsnął krajem
Krwawa masakra na łódzkich Bałutach. W styczniu br. W mieszkaniu bloku przy ul. Drukarskiej, Marcin S. (53 l.) najpierw zaatakował maczetą swojego 63-letniego kolegę, a gdy ten padł na podłogę... zmiksował mu twarz blenderem.
Później poszedł do sąsiadki. - Była godzina 21:10. Mówił, że potrzebuje telefonu, bo swój gdzieś zgubił. Dałam mu, a on zadzwonił pod numer alarmowy. Powiedział, że u niego leży zakrwawiony człowiek - opowiadała "Super Expressowi" pani Kinga.
Gdy policja przyjechała na miejsce, zastała przerażający widok. - Denat miał liczne obrażenia. Twarzoczaszka posiadała rany cięte i rąbane, co znacznie utrudniało identyfikację. Policjanci zabezpieczyli leżącą nieopodal maczetę oraz zakrwawiony blender - informowała Kamila Sowińska z łódzkiej policji.
Marcin W. zeznał, że tego dnia spożywał alkohol z kolegą. Doszło między nimi do sprzeczki, a wtedy zaatakował kompana od kieliszka. Usłyszał zarzut zabójstwa. 30 września ruszył jego proces, o czym piszemy w tym miejscu.
Patelnią zatłukł konkubenta matki
- Broniłem mamy - tłumaczył Sebastian K. (25 l.) swój atak na Mariana G. (+67 l.), którego zabił 11 ciosami patelnią.
Do tragedii doszło w grudniu 2018 r w mazowieckiej wiosce Wygnanki. Tego dnia Sebastian K. nieco wcześniej wrócił z pracy. Konkubenta matki nie było w domu – jak zwykle poszedł na piwo. Kiedy wrócił, miał już nieźle w czubie. Najpierw zaczął Ewie K. (63 l.) ubliżać, a potem ruszył do niej z rękami. - Zwróciłem mu uwagę, ale nie zareagował, więc odepchnąłem go od mamy - zeznawał 25-latek.
To rozsierdziło Mariana G. - chwycił pogrzebacz i uderzył nim Sebastiana. Chłopak porwał z kuchenki ciężką patelnię i zaczął okładać nią 67-latka. Bił gdzie popadnie, aż zalany krwią mężczyzna osunął się na podłogę. Sąd skazał Sebastiana K. na 10 lat więzienia.