- Daniel S. przez wiele tygodni znęcał się nad dzieckiem. Bił je, kopał i przypalał rozgrzanym papierosem.
- W dniach 6 i 7 maja 2025 roku brutalnie pobił Maksia. Obrażenia głowy doprowadziły do śmierci chłopca.
- Matka dziecka wiedziała o przemocy, ale nie zapewniła synowi ochrony ani pomocy medycznej.
„Żadne dziecko nie powinno tego słyszeć ani doświadczać”
6 listopada 2026 roku Sąd Okręgowy w Sieradzu wydał wyrok w sprawie śmierci sześcioletniego Maksymiliana. Na ławie oskarżonych zasiedli Daniel S., partner matki chłopca, oraz matka Paulina M. Sędzia Jacek Wojdyn, przedstawiając ustalenia sądu, podkreślał, że ofiarą był mały, całkowicie bezbronny chłopiec.
– To dziecko doświadczało rzeczy, widziało obrazy i słyszało słowa, których żadne dziecko nie powinno słyszeć ani przeżywać – mówił.
„Bił, kopał, przypalał rozgrzanym papierosem”
Początkowo Daniel S. znęcał się nad chłopcem psychicznie. Wyzywał go, straszył, że zostanie sam w domu, a matka razem z partnerem się wyprowadzi. Maksio bywał pozostawiany bez opieki przez wiele godzin. Jak opisywał sędzia, dziecko przebywało w zimnym, zaniedbanym mieszkaniu, było głodne i samotne.
Później pojawiły się widoczne ślady przemocy fizycznej. Na twarzy chłopca występowały zasinienia, w tym pod oczami. Nie wyglądały na skutki przypadkowych uderzeń. Matka zauważała obrażenia i próbowała nakłaniać partnera, by przestał być agresywny. Mężczyzna przepraszał, ale sytuacja się nie poprawiała.
Maksio niemal nie wychodził z mieszkania
Z czasem chłopiec przestał być widywany przez sąsiadów. Nie chodził również do przedszkola. Początkowo pojawiał się jeszcze na podwórku kamienicy, później niemal całkowicie zniknął z pola widzenia sąsiadów. Sędzia zwrócił uwagę na warunki, w jakich przebywało dziecko. W mieszkaniu zasłaniano rolety i przesuwano meble. Według jego oceny miało to utrudnić osobom postronnym zorientowanie się, co dzieje się w środku.
– Można powiedzieć, że był pozbawiony wolności. On tego miejsca nie opuszczał – mówił sędzia Jacek Wojdyn.
Przemoc fizyczna nasilała się przez kolejne tygodnie. Świadczyły o tym obrażenia na ciele chłopca. Nie wszystkie były świeże, część znajdowała się już w fazie gojenia. Sędzia wspomniał również o złamanej kości.
Brutalne pobicie. „To musiał być bardzo mocny cios”
Szczególnie wstrząsające były wydarzenia z 6 i 7 maja 2025 roku. Daniel S. popchnął Maksia, przez co chłopiec upadł i uderzył głową o podłogę. Następnie oskarżony z dużą siłą uderzył go pięścią w twarz. Sędzia podkreślał, że musiał to być wyjątkowo mocny cios. Obrażenia były czymś niespotykanym nawet dla patomorfologa badającego ciało dziecka.
Kiedy matka próbowała osłonić syna własnym ciałem, Daniel S. jeszcze kopnął chłopca w głowę. Na twarzy dziecka pojawiła się widoczna opuchlizna. Według relacji przedstawionej przez sędziego obrażenia ponownie próbowano leczyć paracetamolem.
Dorośli szukali narkotyków, dziecko konało w mieszkaniu
Po pobiciu Maksio został w mieszkaniu. Daniel S. i Paulina M. szukali narkotyków. Za namową mężczyzny udali się również do sąsiada, by przynieść stolik, który ktoś wyrzucił na śmietnik. Po powrocie Daniel S. nie pozwalał matce podejść do syna i sprawdzić, w jakim jest stanie. Miał mówić, żeby dała dziecku spokój i pozwoliła mu spać.
„Nikt mnie nie kocha”. Wstrząsające słowa chłopca
Jacek Wojdyn przytoczył także słowa, które Maksio miał wypowiedzieć przed śmiercią, podczas spotkania z matką Daniela S. Chłopiec powiedział wówczas: „Nikt mnie nie kocha i pewnie powinienem trafić tu” – wskazując na ziemię.
Sędzia wyjaśnił, dlaczego Daniel S. dostał dożywocie
Sąd nie miał wątpliwości, że w przypadku Daniela S. nie było okoliczności łagodzących. Mężczyzna był już wcześniej karany i odbywał kary pozbawienia wolności. Próbowano wobec niego stosować środki resocjalizacyjne, ale nie przyniosły one efektu.
– Oskarżony jest osobą skrajnie zdemoralizowaną. Natomiast czyn, którego się dopuścił, ma taki ciężar gatunkowy i w takich okolicznościach został popełniony, że inna kara nie wchodziła w grę, tylko kara, o której mówi się, że jest karą eliminacyjną – uzasadniał Jacek Wojdyn.
Daniel S. został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności. Sąd zastrzegł, że będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie najwcześniej po 40 latach. Paulina M. usłyszała karę łączną 9 lat i 6 miesięcy więzienia.