Zatłukli biznesmena trzonkami siekier. Jeden z morderców wciąż na wolności

2026-06-07 5:01

Nie mieli litości. Masywnymi trzonkami od siekier skatowali łódzkiego biznesmena Marcina S. (†53 l.), potem zaatakowali jego żonę, młodszą o trzy lata Ewę. Z ich domu wynieśli wszystkie kosztowności. Małżonkowie trafili do szpitala, niestety życia mężczyzny nie udało się uratować. Zamieszani w jego zabójstwo obywatele Ukrainy - Mykoła L. i Tamara B. usłyszeli już wyroki więzienia. Policjanci poszukują wciąż jeszcze jednego ich wspólnika, pochodzącego również zza naszej wschodniej granicy, Jarosława D.

Brutalne zabójstwo łódzkiego biznesmena

Marcin S. był obrotnym przedsiębiorcą. Zajmował się legalizacją pobytu obcokrajowców w Polsce. Interesy szły tak dobrze, że niedługo przed śmiercią wybudował dom w okolicach Łęczycy. Kiedy wprowadzał się tam z ukochaną żoną, nie przypuszczał, że niedługo potem ich wymarzona nieruchomość zamieni się w salę tortur, a oni sami staną się celem bezwzględnych oprawców.

Był 4 czerwca 2021 roku. Dzień później małżonkowie mieli wyjechać na zagraniczne wakacje. Wieczór spędzali więc na pakowaniu walizek i szykowaniu się do eskapady. - Około godziny 22:30 na teren nieruchomości wtargnęli dwaj zamaskowani napastnicy - opowiadał ówczesny rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. - Posiadali ze sobą specjalne przystosowane, długie, grube trzonki od siekiery. Jako pierwszy zaatakowany został 53-latek, któremu zadano szereg uderzeń, głównie w okolicy głowy - tłumaczył.

Bandyci skrępowali mu ręce kablem, który następnie przywiązali do jego szyi, po czym wepchnęli mu w usta styropianowe kulki. Żonę biznesmena napastnicy zakneblowali, skrępowali jej ręce oraz nogi i pobili. Następnie zaczęli przeszukiwać mieszkanie. - Z miejsca zdarzenia zabrali pieniądze, dużą ilość biżuterii, dokumenty oraz drogie ubrania - wyjaśniał Krzysztof Kopania. Łączna wartość łupu to około 90 tys. zł.

Marcin i Ewa S. zostali przewiezieni do szpitala. Niestety, skatowany mężczyzna zmarł w wyniku rozległych obrażeń głowy.

Mykoła i Tamara już skazani. Jarosław D. wciąż jest poszukiwany

Niedługo po zdarzeniu policjanci zatrzymali jednego ze sprawców zabójstwa, 40-letniego wówczas Mykołę L., a także jego dwa lata młodszą partnerkę Tamarę B. W październiku 2022 roku oboje stanęli przed sądem. Ich proces z powodu wyjątkowo drastycznych szczegółów zdarzenia od początku toczył się z wyłączeniem jawności. Mężczyzna odpowiadał za zabójstwo. W trakcie śledztwa przyznał się do winy. Kobieta została oskarżona o pomoc w napadzie. Śledczy ustalili, że podwiozła swoim autem bandytów pod dom ofiary. Dwa lata temu, w maju 2024 roku, oboje usłyszeli wyroki.

- Oskarżony działając wspólnie i w porozumieniu z innym ustalonym mężczyzną, którego sprawę wyłączono do odrębnego postępowania, przewidując możliwość pozbawienia życia, w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie i w związku z rozbojem, zabił pokrzywdzonego w ten sposób, że uderzył go co najmniej ośmiokrotnie specjalnie przygotowanym w tym celu trzonkiem siekiery w głowę i twarz, skrępował mu ręce i nogi i wypełnił jamę ustną kulkami styropianu, a następnie bił pięściami po ciele, w wyniku czego poszkodowany doznał ośmiu ran tłuczonych na twarzy i głowie, licznych krwiaków i złamań kości czaszki, obrażeń kończyn, stłuczenia płuc, w wyniku czego poszkodowany zmarł w szpitalu w Zgierzu i za to wymierza oskarżonemu karę 25 lat pozbawienia wolności - mówił sędzia Tomasz Krawczyk.

Tamara B., która przywiozła morderców na miejsce zbrodni, została skazana na 4 lata i 6 miesięcy więzienia. Po uprawomocnieniu się wyroku kobieta zaczęła się ukrywać. Łódzcy policjanci wytropili ją jednak w październiku ubiegłego roku w jednym z mieszkań w dzielnicy Bałuty. Została zatrzymana i trafiła za kratki.

Trzeci ze sprawców zbrodni, Jarosław D., uciekł po napadzie za naszą wschodnią granicę. - Wystąpiliśmy do strony ukraińskiej o jego poszukiwania na terenie tego kraju. Te poszukiwania cały czas są prowadzone - mówi „Super Expressowi” Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Sonda
Czy sprawcy zabójstw powinni od razu trafiać za kraty na dożywocie?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki