Koronawirus w Polsce. Lekarz z Pabianic mówi PRZERAŻAJĄCĄ PRAWDĘ o epidemii: "To jest już medycyna wojenna"

2020-10-20 15:16
Koronawirus w Polsce. Medycy z Pabianic mówią PRZERAŻAJĄCĄ PRAWDĘ o epidemii: To jest już medycyna wojenna
Autor: pixabay.com, CC0 fot. fernandozhiminaicela

Pracownicy służby zdrowia są przemęczeni, a mimo tego biorą kolejne dyżury. Gdyby nie to, ten system by padł - lekarz z Pabianic opowiada w rozmowie z TVN24, jak wygląda nierówna walka z epidemią koronawirusa w Polsce.

Jak czytamy, średnio do 20 procent pracowników w szpitalu w Pabianicach znika tygodniowo z grafiku dyżurów. Powodem jest zakażenie koronawirusem bądź konieczność odbycia kwarantanny. Dodatkowe dyżuru biorą zatem pozostali, którzy są już na skraju wytrzymałości. - Tylko dlatego to jeszcze nie padło - mówią w rozmowie z TVN24 ci, którzy zarządzają grafikami.

CZYTAJ: Koronawirus w Polsce: pierwsi lekarze w woj. łódzkim skierowani do walki z COVID-19!

Pracownicy służby zdrowia, podczas jednego dyżuru, robią dużo więcej niż w "normalnym" trybie - jak opisuje lekarz ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego pabianickiego szpitala, podczas pełnienia dyżuru szefa SOR, miał również dyżur na internie, a następnie ruszył z załogą karetki do wezwania.

- Musiałem, bo nikogo innego do pracy nie było. Czujemy się, jakby była wojna. A przecież wszyscy wiedzieli, że na jesień będzie druga fala. Nie zagwarantowano nam żadnych dodatkowych środków, żebyśmy mogli poprawić sytuację kadrową - czytamy na portalu.

Zdarzają się również sytuacje, kiedy brakuje lekarzy, bądź miejsc dla "zwykłych" pacjentów. Opisując jedną z nich, lekarz z Pabianic mówi dobitnie: "to jest już medycyna wojenna".

Pomimo tego, że ma dwójkę małych dzieci, w tym morderczym trybie pracy, nie jest w stanie uczestniczyć w ich życiu. Kiedy wraca do domu, już śpią. A później kolejny dzień i kolejny dyżur. Jak opisuje, rzeczywistość stała się koszmarem, w którym coraz częściej nawiedzają go myśli o tym, "żeby zdjąć maskę i przytulić któregoś z chorych i iść na kwarantannę".

Lekarz z SOR-u w Pabianicach, mimo że początkowo zgodził się wystąpić w materiale z imienia i nazwiska, musiał z tego zrezygnować. Pozostaje bezimiennym medykiem, bowiem pracownicy służby zdrowia mają zakaz wypowiadania się w mediach nt. epidemii koronawirusa bez wcześniejszej konsultacji i zgody ministerstwa zdrowia.

Więcej na temat koronawirusa w Łodzi i regionie:

Na Stadionie Narodowym w Warszawie powstaje tymczasowy szpital polowy dla „covidowych” pacjentów.
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE